Całkiem serio

Po sukces na macierzyńskim

posted by Marta M Wrzesień 30, 2015 22 komentarze

Jeszcze do niedawna nie potrafiłam sięgać po marzenia, jeszcze do niedawna nie potrafiłam o nich głośno mówić, jeszcze do niedawna z obawy przed porażką bałam się nawet o nich myśleć, jeszcze do niedawna nie miałam dziecka.

Dziecko zmieniło moją wizję świata o 180 st. Dało tak niesamowitego kopa jakiego szukałam przez całe życie. Moje dziecko dało mi też czas i możliwości. Ale może po kolei, bo zaraz wpadnę w wir myśli i się nie wygrzebię.

Kiedyś marzyłam, żeby wyrwać się z mojej mieściny, nie mówiłam o tym głośno, bo co jak nie wyjdzie? Wstyd jak sto pięćdziesiąt. Kiedyś marzyłam o rodzinie, ale tak po cichu, żeby nikt nie słyszał. Bo jak nie wyjdzie to nie będę zawiedziona, bo przecież nic sobie nie obiecywałam. Takich cichych marzeń tych mniejszych i większych miałam w życiu całe mnóstwo i choć bałam się o nich mówić, to charakteryzowało je jedno. W podświadomości wiedziałam, że kiedyś je osiągnę, że muszę, że kiedyś mi się uda. Za każdym razem kiedy do tego dochodziło klepałam się po ramieniu i mówiłam do siebie „no widzisz udało się, a tak się bałaś”. Tą potęgę podświadomości zaszczepiła we mnie moja przyjaciółka, urodzona optymistka, której zawsze wszystko wychodziło, ale zawsze też wiedziała czego chce i nie bała się o tym mówić (wiesz O. że to o Tobie ;)).

Wszystkie moje plany i marzenia mają wspólny mianownik, wyciągam do nich rękę. Bo to już Wam mówiłam, że:

„marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia”.

Zmieniam teraz tylko taktykę. Zaczynam o nich mówić. Zaczynam o nich śmiało dyskutować.

Porozmawiajmy o marzeniach.

Moim kolejnym punktem na mapie marzeń jest mój biznesik. Chociaż taki mały, taki tyci-tyci, żeby nie musieć być zaprogramowanym na kilka godzin człowieczkiem, mającym zadyszkę w szklanym biurowcu. A zdziwicie się, bo do niedawna tego właśnie chciałam, szpilek, korporacji, ludzi, kontaktów, dla tego celu zrobiłam nawet drugi kierunek studiów. Zmieniło mi się. Od kiedy jest w moim życiu to sięgające ledwo do stołu stworzenie mam nowe cele. Takie swoje małe co nie co. I wiecie co? Zaczęłam to realizować. Nie wiedziałam tylko gdzie uderzyć, pomysły to jedyne czego mi nie brakowało, jakbym zaczęła Wam wymieniać mogłybyście się za głowę złapać. Ale brakowało mi tej pewności, zawsze na końcu padało pytanie „czy tego właśnie chcę” I tu bach, spadł mi on. Blog! Przecież lubię to miejsce, przecież już jakiś czas sobie siedzę i dziergam, wystarczy tylko zgłębić temat i przejść na jego drugą stronę. I teraz Wam pokażę co się stało jak zaczęłam się realizować. Tak na poważnie. Tak pod kątem mojego biznesiku.

Zacznij szukać

Po pierwsze wypatrywałam punktu zaczepienia czegoś od czego będę mogła zacząć. I tu dosłownie jak z nieba spadły mi dziewczyny Basia i Monia (zrobto.no) i ich warsztaty lataj wyżej. Dziewczyny powiedziały tam wszystko to co chciałam usłyszeć, to o czym już od jakiegoś czasu myślałam i coś czego może się bałam- ZRÓB TO I ZOBACZ CO SIĘ STANIE! No i zaczęłam działać.

Pełna profeska

Już na kilka dni przed warsztatami kupiłam sobie lustrzankę z obiektywem stałoogniskowym. Bo jak profeska to profeska, bez chodzenia na skróty i fuszerki. No właśnie profesjonalizm to podstawa, pisała o tym ostatnio Aga buubkowa >tu<. Kobieta o gołębim sercu, z którą rozmowy na zapleczu dołożyły kolejną cegiełkę. To ona bez owijania w bawełnę powiedziała: „Marta musisz zmienić szablon”. Choć wcześniejszy szablon miałam płatny, czułam, że coś w nim nie gra. I tak mi wewnętrznie szkoda było kilka stów na kolejny szablon i jeszcze jak sama sobie z nim nie poradzę to informatykowi też będzie trzeba zapłacić. No, ale zrobiłam to! I teraz o niebo lepiej się czuje u siebie. Jeszcze nie miałam okazji podziękować tej kobiecie, ale zrobię to tu i teraz, DZIĘKI AGUŚ za kolejną cegiełkę ;* ! Kwiaty wyślę pocztą :D. Nie chcę mi się wierzyć, że ktoś z moich czytelników może nie znać Agi, bo ją zna cały internet, ale jakby tak było to koniecznie nadrabiajcie buubkowe zaległości!

Słuchaj innych

Kolejny krok to słuchanie ludzi, którzy już coś osiągnęli i nie mają problemów z dzieleniem się swoją wiedzą. Tylko głupi by nie skorzystał. I tu wielki internetowy hołd dla Bakusiowej mamy. Najpierw warsztaty lataj wyżej i to kameralne spotkanie, potem see bloggers i jej wykład odsłaniający tajniki blogosfery. Słuchać, notować, działać. Najważniejsze co wyniosłam to konieczność INWESTOWANIA. Jasne! Skoro ma to być biznesik to trzeba coś włożyć, żeby później móc wyjąć. I tu dwa dni planowałam finanse, rozrysowałam wszystko, zajrzałam do skarpety i wiedziałam na ile mogę sobie pozwolić. Facebook, kursy, książki, sprzęt to wszystko wchodziło w mój plan finansowy.

Planuj i działaj

Plan miałam nie tylko na finanse, ale i na rodzinę. Zaangażowałam wszystkich, których można było zaangażować, zmieniłam harmonogram funkcjonowania rodziny, robię z brata i mamy fotografów. Bałam się co oni na to powiedzą, że odmówią, że to nie zadziała. Ale ku mojemu zaskoczeniu wszystko działa. Męża w domu nie mam to z Julą 1-2 razy w tyg siedzi babcia. A ja mam kilka godzin dla siebie, dla bloga.

A teraz może powiem co to wszystko mi dało. Raptem 2 miesiące od kiedy tak „na poważnie” wzięłam się za to i już widzę efekty. Przede wszystkim to WY! Jest Was coraz więcej. A przynajmniej Pan analitics mi tak mówi. Ale ja mu wierzę, bo dostaję od Was coraz więcej prywatnych wiadomości. Każde „podoba mi się co robisz” dodaje skrzydeł i sprawia, że chcę bardziej, chcę więcej.

Suche fakty

A teraz spójrzmy na liczby. Po pierwsze FB, na początku mojej przygody wystawało Was trochę ponad 1000. Na dzień dzisiejszy już jest Was 5000 ! Dalej nie mogę się nadziwić tym liczbom. 5 tysięcy dusz, które powiedziały nam facebookowe TAK, chcą z nami być i śledzić Nasze losy. Woooow! Ale poza wujkiem google i poczciwym fejsbuczkiem jest jeszcze coś, dla Nas blogerów super ważne- rankingi. Jakiś czas temu zapisałam się do tego najważniejszego, ale nigdy tam nie zaglądałam i tu znów pokłon w stronę Agi buubkowej, bo to ona odświeżyła mi pamięć. Jak już do tego doszło, to co tam zobaczyłam mocno mnie poruszyło, bo nie zdawałam sobie sprawy, że jest z nami aż tak źle! Pod najbardziej gorącym haszem parenting wypadaliśmy hmmm… blado! Zobaczcie sami:

Stan na 1.08.2015

hash1

Wydawało mi się, że zamykałyśmy ranking, że jesteśmy pierwszym ogniwem łańcucha pokarmowego. Tak zresztą pewnie było. Pierwszego dnia inwestycji, zaczęłam robić print screeny. Wszystko przesuwało się bardzo powoli, aż nagle wystrzeliło jak z procy. Przecierałam oczy ze zdziwienia, co po dwóch miesiącach pracy zrobiłam skok milowy:

Stan na 21.09.2015

hash2

Jak byłyśmy już na samym końcu listy, to podejrzewałam, że trudno nie będzie podskoczyć parę oczek wyżej. Ale żeby zaraz raptem po 2 miesiącach intensywnej blogowej pracy tak od razu do pierwszej seteczki. Bhhhaaawooo ja. A jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa ;).

Wisienka na torcie

No i ostatnia mała cegiełka do mojego biznesu to są propozycje współpracy. Od kiedy wzięłam się za siebie odnotowałam znaczny wzrost zainteresowania moją stroną. Nawet nie będę owijała w bawełnę, przez 2 miesiące miałam więcej propozycji współpracy (tak znacznie więcej), niż przez cały okres blogowania.

Wszystkie te sumaryczne punkciki zaczynając od galerii zdjęć, przez blogowe znajomości, Wasze prywatne wiadomości, przez statystyki i rankingi dają mi jasny obraz gdzie jestem i w jakim kierunku chcę zmierzać. Moje marzenia nabierają wizji, nabierają głosu, czekają na spełnienie, a ja zrobię wszystko żeby im pomóc.

 

A Ty jakie masz marzenia?

Możesz również zobaczyć

22 komentarze

Monika | wikilistka.pl 12 października 2016 at 21:41

A mnie się marzy taki rożowy fotel 😉 !

PS. Tak trzymaj!

Odpowiedz
BlondMama 25 października 2015 at 08:30

Ja w hashu ciągle w dół, ale się nie poddaję gratulacje wiem, że to wszystko dzięki ciężkiej pracy, powodzenia ☺️

Odpowiedz
Marta M
Marta M 25 października 2015 at 10:40

A jak już będziesz na samym końcu tak jak ja to się odbijesz 😉 😀
Dzięki i pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
BlondMama 25 października 2015 at 11:56

199 to chyba już totalny dół

Odpowiedz
Marta M
Marta M 26 października 2015 at 09:07

Ja byłam na 220, jeszcze masz kogoś za plecami 😉 😀

Odpowiedz
#namarzenianigdyniejestzapozno – czyli od marzenia do spełnienia :) | Antoonovka 16 października 2015 at 18:04

[…] z tymi delfinami.  Zrobiłam już mój pierwszy krok, pisałam o tym całkiem niedawno u siebie (KLIK, KLIK) #namarzenienigdyniejestzapóźno trzeba tylko zacząć je […]

Odpowiedz
Katjuszka 4 października 2015 at 20:45

A ja tak bardzo cieszę się, że Twoje marzenia się spełniają!

Trzymam kciuki. I dobrze, że zmieniłaś szablon! Teraz przyjemniej mi się tutaj zagląda.

🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 5 października 2015 at 11:25

Dzięki Kasia :-*

Odpowiedz
czupurki.pl 1 października 2015 at 23:32

Przede wszystkim gratuluję sukcesu! Naprawdę kawał dobrej roboty zrobiłaś 🙂
Po drugie ślicznie wyglądasz na tych zdjęciach – mama lub brat również dobrze wywiązują się z zadania.
Jeśli to nie tajemnica, czy mogę spytać jaki aparat wybrałaś oraz co to za ranking?
Pozdrawiam!

Odpowiedz
Marta M
Marta M 2 października 2015 at 00:30

Dzięki bardzo :D, ale to jeszcze nie sukces tylko droga do sukcesu ;). Co do rankingu to hash.fm, a aparat kupiłam canon D700 z dodatkowym obiektywem 1.8 50mm.
PS. A to zdjęcie to akurat cykałam z samowyzwalacza 😉 :D. Nie na każde moje zawołanie mam fotografów, to była nieplanowana „sesja” 😀

Odpowiedz
czupurki.pl 2 października 2015 at 21:43

Dzięki 🙂

Odpowiedz
mrsblaszczyk 1 października 2015 at 00:04

Tak, trzeba zakasać rękawy i dążyć do pełni szczęścia 🙂

Odpowiedz
P. 30 września 2015 at 22:25

Krótko – bo późno. Bardzo inspirujący wpis. Da się? Jasne, że się da! „Bo jak nie my, to kto?”
Dalszych sukcesów Pani życzę! 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 30 września 2015 at 22:34

Lubię inspirować :), mam nadzieję że w głowie już kiełkują nowe pomysły 😉

Odpowiedz
Marta 30 września 2015 at 21:47

Dobra robota imienniczko moja 🙂

Odpowiedz
Ola 30 września 2015 at 14:43

Dziękuję za wzmiankę o mnie i jestem mega szczęśliwa , że byłam jak wszystkie Twoje marzenia się spełniały ;)Tak więc potęga podświadomości istnieje – dlatego warto marzyć i to wizualizować 🙂 Wiara czyni cuda i mamy na to dowody – prawda Martusiu 😉

Odpowiedz
Marta M
Marta M 30 września 2015 at 17:12

Tobie Ola to ja powinnam oddzielną kategorie na blogu założyć :). Myślę, że nie jedna kobieta by na tym skorzystała ;). A zawsze jak myślę o Twojej potędze podświadomości uśmiecham się pod nosem i widzę te kilkunastoletnie dziewczynki siedzące na łóżku w siedleckim internacie z nadzieją, że pojadą na mistrzostwa Polski 😉 i co? Wystarczyło uwierzyć 😉

Odpowiedz
weronika | mavelo 30 września 2015 at 14:26

U mnie w głowie od dobrych 5 lat rozwija się pomysł na własny biznes. No właśnie… w głowie. Póki co rzuciłam pracę w korporacji, działam jako freelancerka, ale to nie jest to czego szukam 🙂 Bardzo żałuję, że przegapiłam warsztaty dziewczyn ze zróbto.no we Wrocławiu, myślę, że mi również takie spotkanie dałoby mega motywację :))
Powodzenia z planami!

Odpowiedz
Kasia Szreder 30 września 2015 at 13:18

Bardzo motywujący wpis 🙂 A ten szablon jest 100 razy lepszy od poprzedniego. Niebo a ziemia 😉

Odpowiedz
Marta M
Marta M 30 września 2015 at 14:03

Dzięki 😉 ! Mi też się podoba 😀

Odpowiedz
Natalia 30 września 2015 at 10:20

Witam Gratuluje pomysłu i sukcesów.Zycze jeszcze wiekszych Mam pytanie:czy mogłabyś zdradzić gdzie kupiłaś ten piękny fotel?Wlasnie urządzam nasz dom i on byłby idealny Całusy dla Was

Odpowiedz
Marta M
Marta M 30 września 2015 at 10:37

Natalia to jest stary prl’owski fotel 😉 zdjęłam te okropne drewniane podłokietniki i plastikowe kółka, wybrałam materiał, oddałam do tapicera zamówiłam nóżki na allegro i gotowe ;). Bardziej ekonomicznie i z większą satysfakcją ;). Także radzę przejrzeć piwnice babci, ewentualnie okoliczne śmietniki bo ludzie porzucają takie perełki 😉

Odpowiedz

Skomentuj