Całkiem serio

3 typy złej matki i dlaczego nie jesteś żadną z nich

posted by Marta M Maj 16, 2016 5 komentarzy

Nie do końca jestem przekonana czy obraz współczesnej matki to wynik społecznych oczekiwań do tego jaka ona powinna być, utartych sprzed epok stereotypów czy narzuconych wewnętrznych wymagań jej samej.

Zaczęliśmy narzucać sobie obraz idealnej matki, która siedzi z dziećmi w domu 24/7 w pocie czoła i trudach organizując kreatywnie czas tak, żeby w przyszłości to dziecko było bardziej inteligentne, lepiej rozwinięte. Chodzi na eko bazarek, kupując eko produkty i przygotowując eko jedzonko, pamiętając o codziennym bilansie owocowo-warzywno-mięsno-rybnym.

A co jak dziecko nie chce jeść Twoich super eko posiłków? Na śniadanie zjadłby naleśniki z dżemem, na obiad naleśniki z dżemem, a na kolacje lizaka już bez dżemu. Czy jesteś #złamatka? Bo:

A– pozwalasz na jedzenie tego na co ma ochotę i nie masz już pomysłów jak przemycić te kilka szparagów z kurczaczkiem?

B– w ogóle masz lizaki w domu i nie myślisz o dziurach w zębach, cukrze jakie Twoje dziecko właśnie zjada i o słodkich uzależnieniach, w które najszybciej popadają dzieciaki? No właśnie.

Czy #złamatka puszcza dziecku bajki, bo w danej chwili ma ochotę na:

A– chwilę spokoju,

B– dwie chwile spokoju,

C– zrobić wszystko czego nie zdążyła zrobić przez ostatnie 24h, bo nie miała chwili spokoju.

#złamatka to ta, która oddali się od miejsca położenia swoich dzieci na więcej niż 500m. na dłużej niż 180 sekund i nie będzie miała przy tym wyrzutów sumienia.

Kończymy moje drogie Panie z tymi wymaganiami, oczekiwaniami, wewnętrznym reżimem, żadna z nas nie jest zła! To słowo to klasyczne nadużycie. Zła matka to ta, która głodzi swoje dziecko i porzuca je na śmietniku, która pije i każe swoim dzieciom patrzeć na stan alkoholowego upojenia. Ta, która bije i zastrasza swoje dzieci. Ta, która zostawia je w ogóle bez opieki.

My kobiety, które w nadmiarze używamy względem siebie określenia #złamatka to klasyczny przykład troski i wrażliwości. Jesteśmy kompletnie pochłonięte życiem domowym, skoncentrowanym na dogadzaniu wszystkim wokoło zapominając, że można zrobić coś dla siebie bez wyrzutów sumienia. Nie rzadko nasza dobroć i chęć bycia najlepszą zużywa z Nas całą energię. A musimy pamiętać, że nie zawsze da się nakarmić dziecko tym czego my sobie życzymy, nie zawsze reksio, Elza, peppa i cała banda to „zło”. I nie trzeba się martwić, że w tej chwili zamiast rozwijać synapsy, nasze dziecko wpatruje się w monitor, a w jego mózgu zachodzą bliżej nieznane Nam procesy.

Wszystko z Nami w porządku jesteśmy super !

Możesz również zobaczyć

5 komentarzy

Matka Mężatka 17 maja 2016 at 11:28

A ja próbuję trochę zepsuć swoje dzieci i nie da. Syn dwa lata w za nic w świecie nie chce oglądać bajek woli … biegać.

Odpowiedz
Chichotki Trzpiotki - Natalia 17 maja 2016 at 11:11

Ja to jestem chyba jakaś dziwna, bo zawsze robiłam te rzeczy bez najmniejszych wyrzutów sumienia. 😀 Oglądanie bajek, jedzenie słodyczy to dla mnie jakaś nieodzowna część dzieciństwa. A, że przy okazji to daje też mi trochę spokoju i czasu, to tym lepiej. 😀

Odpowiedz
Historynka 16 maja 2016 at 21:33

Zdjęcie na wrocławskiej karuzeli !

Odpowiedz
Marta M
Marta M 16 maja 2016 at 21:36

Taaaaaak 😀
Jest piękna! Zakochałam się w tym miejscu park, gołębie, karuzela, wata cukrowa, teatr lalek 🙂

Odpowiedz
salusiowa 16 maja 2016 at 21:25

Wariatka!!
Ze mnie jest zlamatka oj złaa.. 🙂

Odpowiedz

Skomentuj