Całkiem serioCiążaMummy zone

Ten błąd kosztował życie kilkoro dzieci ! Nigdy tego nie rób

posted by Marta M Czerwiec 22, 2017 4 komentarze

Jak słyszę, że my matki mamy teraz w tych czasach luz, blues i miód, to trochę się wewnętrznie buntuję. Ok. Zgadzam się. Mamy jednorazowe pampersy, żabki na każdym rogu, gotowe słoiczki na w razie czego, a w prezencie od XXI w. dostałyśmy też świadomość. Świadomość błędów jakie popełniamy, świadomość tego co robimy źle, co mogłybyśmy robić lepiej, czego kategorycznie się zabrania, a co jest super wskazane i niezbędne do życia nie bardziej niż pasta do zębów.

Ostatnio byłam na rewelacyjnym spotkaniu organizowanym przez markę ENFAMIL. Teraz wyobraźcie sobie. Centrum Warszawy, urocza knajpka, smaczne śniadanie i 12 kobiet debatujących bez żadnej cenzury o życiu, mężach, dzieciach, wychowaniu. Na tronie wokół kanciastego stołu ta jedna, jedyna i niepowtarzalna, Małgorzata Ohme. Nasza wyjściowa baza danych, chodząca encyklopedia, ale nie tylko teoretyk, ale także doświadczona matka, która nie jedno w życiu przeszła.

Wybaczcie mi teraz ten tytuł zaczerpnięty niczym z pudelka, chciałam Was tu tylko ściągnąć. Jakbym napisała, „chodźcie mam Wam coś ważnego do powiedzenia”, nikt by nie przyszedł.

Fakty, badanie i pradawna medycyna

Czy wiecie, że austriacki naukowiec Rene Spitz w okresie drugiej wojny światowej badał rozwój dzieci, które zostały porzucone lub zabrane matkom? Badania jednoznacznie wskazywały na to, że najgorzej rozwijały się dzieci, które NIE BYŁY PRZYTULANE. W żłobku/sierocińcu rozwijały się prawidłowo tylko te ładne dzieci, bo personel po prostu je przytulał! Te dzieci które mimo, że były czyste, zadbane, najedzone to rozwijały się dużo gorzej. Miały problemy z fizycznym, psychicznym i społecznym rozwojem. Miały słabszy układ odpornościowy, co w skrajnych wypadkach prowadziło do śmierci! Śmierć dziecka na skutek braku BLISKOŚCI. W głowie mi się nie mieści, że przez brak przytulania ktoś mógłby umrzeć! Dla mnie to był szok.

Człowiek 2.0 i jego MATRYCA

Bardzo mi się podobało jak Małgorzata Ohme używała określenia matryca. Każdy człowiek rodzi się ze swoją matrycą. To ile my rodzice zapiszemy na niej w pierwszym okresie rozwoju dziecka to będzie im procentowało na resztę życia. Serio- RESZTĘ ŻYCIA! Teraz uwaga trzymajcie się:

Fazy PRZYWIĄZANIA dziecka do rodzica:

I0-3 m.ż – okres przed budowaniem więzi

II 3-8 m.ż – faza TWORZENIA więzi

                     III8 m.ż – 3 roku życia – faza UTRWALANIA przywiązania

                                                            IV– po 3 r.ż- otwarta

Czy Wy to widzicie! Pierwsze 3. fazy czyli 75% naszej matrycy zapisuje się w pierwszych 3 latach życia. Przytulajmy, całujmy, nośmy. Nie słuchajmy, że rozpieszczamy, że przyzwyczaimy, że teraz to się nie uwolnisz. Dla dziecka to NAJLEPSZE co możemy mu dać. BLISKOŚĆ. Nie będę wchodziła w szczegóły wykładu i naszej dyskusji, ale to co warte jest zapamiętania, to że ten okres może odbić się na późniejszych relacjach w szkole, w związku, przy zakładaniu własnej rodziny. Całe nasze życie to system naczyń połączonych, nasze dziecko może nie pamiętać tego co się wydarzyło w jego życiu w okresie 0-3 r.ż, ale jego matryca wszystko mu przypomni w przyszłości. Świadomie lub mniej świadomie.

Inna matryca

Tak więc nasza współczesna świadomość to nasze zwycięstwo, a zarazem trud i ogrom pracy na płaszczyźnie emocjonalno-wychowawczej. Lata temu coś takiego jak „rodzicielska świadomość” ograniczała się do kamienia co 3 godziny i tego co powie matka lub starsza sąsiadka. Fajnie, że nie musimy popełniać błędów naszych rodziców i wiemy jakie momenty są kluczowe w rozwoju dzieci w zwykłym codziennym funkcjonowaniu. Możemy usprawnić pewne zachowania, a pewne teorie rodzicielskie oddać w ręce historii. Nie zmienimy naszej matrycy, ale możemy sprawić żeby kogoś matryca działała lepiej niż nasza.

My mamy to szczęście, że żyjemy w czasach, w których dostęp do wiedzy jest bliższy i prostszy niż kiedykolwiek wcześniej. Jesteśmy pokoleniem mam XXI w. ze wszystkimi jego plusami i minusami. Możemy korzystać z wiedzy, którą mamy na wyciągnięcie ręki, dzieląc ją przez naszą indywidualność, mnożąc przez doświadczenie i weryfikować przez samo życie. To w co ja BARDZO, BARDZO wierzę, to indywidualny system rodzicielstwa. Nie oparty na teoriach bliskości, nie oparty na doktrynach demokratycznych, nie stresowy czy bezstresowy, ale NASZ, NASZ indywidualny. W którym serce wygrywa nad rozsądkiem, w którym jest miejsce na błędy, gorsze i lepsze dni, euforię i depresję. Jednak w tych wszystkich teoriach jest jedna uniwersalna zasada- być blisko i przytulać- przytulać tyle ile się da. Twój dotyk leczy wszystko- MAMO !

Z tego miejsca dziękuję serdecznie marce Enfamil za spotkanie, za świadomość, za wiedzę i twórczo spędzone przedpołudnie.

Na zdjęciu ze mną Kamila olomanolo.pl, Małgorzata Ohme ohme.pl i Aga buuba.pl 

 

*źródło zdjęcia tytułowego >TU< 

Możesz również zobaczyć

4 komentarze

mm 7 sierpnia 2017 at 09:35

Przytulanie, noszenie, całusy i jeszcze mówienie kocham Cię. Ja nigdy nie usłyszałam tego od swoich rodziców i mimo tego że jako dziecko nie czułam się z tego powodu pokrzywdzona to teraz wiem że bardzo mi tego brakowało. Mój mąż był pierwszą osobą w moim życiu która powiedziała mi że mnie kocha, a ja długo nie potrafiłam wydusić z siebie tych słów, on mnie tego nauczył. A potem razem nauczyliśmy tego naszą córkę, teraz we trójkę uczymy syna 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 7 sierpnia 2017 at 15:47

Piekny happy end ❤️! Takie historie to ja lubię, bo łatwo jest narzekać ze czegoś nie mieliśmy, ale trudniej jest wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać komuś ze można inaczej

Odpowiedz
Ania 6 sierpnia 2017 at 12:30

A co jeśli od urodzenia dziecko nie chce się przytulac? Odgina się i wyrywa, gdy próbuję to zrobić? 🙁 To jest bardzo, bardzo przykra rzecz dla matki. Nie móc dać dziecku bliskości, bo dziecko tą bliskość odrzuca.
Staram się. Startam się „przemycać” dotyk, tańczyć, być konikiem, trampoliną, nosidłem; wszystko dla chwili bliskości. Ale brakuje mi tego naturalnego wtulenia się i bycia objętą przez te małe najukochańsze rączki.
Wiem: zaburzenia SI, nadwrażliwości, błędnik; dochodzimy w ten sposób do spektrum autyzmu itp. itd.
Pomimo wszystko, pomimo całej wiedzy, pomimo robienia co mogę – boli.

Odpowiedz
Marta M
Marta M 6 sierpnia 2017 at 15:05

Ania to jesr wyjątkowa sprawa. Choroba dziecka to najgorsza z najgorszych rzeczy na świecie i niesprawiedliwość, której moim umysłem nie jestem w stanie pojąć. Dzielna jesteś !

Odpowiedz

Skomentuj