Baby zoneCałkiem serioCiążaMummy zone

Jak dobrze zorganizować sobie czas na macierzyńskim? (WYWIAD)

posted by Marta M Styczeń 18, 2016 7 komentarzy

„Początkujące mamy są poddawane tak ogromnej presji społecznej, że zalecam im rzetelne przemyślenie tego, co będzie ważne dla nich i dla ich dzieci. Jeśli takie podejście jest dla Ciebie trudne, pomyśl długoterminowo: co będzie liczyło się za 10 lat? Czy świadomość, że napatrzyłaś się na swoje dziecko, gdy śpi, czy to, że umyłaś podłogę? I mam wielką nadzieję, że pytanie okaże się dla Ciebie retoryczne.”

Choć jak sama o sobie mówi Panią jest tylko z nazwy bloga, to nikt nie może mieć wątpliwości, że na organizacji czasu zna się jak nikt w internecie. Ola z paniswojegoczasu.pl, bo o niej mowa, to kobieta o niesamowitych zdolnościach organizacyjnych i motywacyjnych. Na Oli webinarach czujesz się jak na pogaduchach z koleżanką, która ma Ci do przekazania dużo praktycznej wiedzy. Ogromne doświadczenie organizacyjne jakie zdobyła Ola na przestrzeni lat, przekazuje kobietom w tak prosty sposób, że po kilku chwilach spędzonych z Olą planowanie staje się Twoją częścią. Spokój, kompetencja i pogoda ducha jaka drzemie w tej kobiecie sprawia, że masz ochotę zostać z nią na dłużej. Oli osobowość po prostu uzależnia, a dla tych najbardziej spragnionych na końcu mamy ważną informację.

Zapytałam Ole nie tylko jako Panią swojego czasu, ale przede wszystko jako matkę dwójki dzieci, która zmaga się nie tylko ze swoim planem dnia, ale też planem losu, od którego otrzymała dziecko chore na cukrzycę typu I. Zapytałam ją jako osobę, która wie, że przy dziecku nie da się wszystkiego dokładnie zaplanować, że nasze plany często są weryfikowane. Chciałam po prostu wiedzieć co można zrobić lepiej? Oto co Ola mi odpowiedziała.

Jak organizacyjnie można przygotować się na przyjście dziecka? Czy są jakieś narzędzia, które mogą nam pomóc w usystematyzowaniu dnia?

Tak, ale nie są to narzędzia, o których spodziewacie się usłyszeć. Ludzie nadużywają słowa „narzędzia” w kontekście zarządzania sobą w czasie i stanowczo przeceniają ich znaczenie.

Kobietę, która ma zostać mamą (szczególnie po raz pierwszy), zachęcałabym do tego, żeby już teraz, będąc w ciąży, przygotowywała się do myślenia o swoich priorytetach, czyli o tym, co stanie się dla niej najważniejsze po urodzeniu dziecka. Bo roboty będzie bez liku. Nie będzie w co rąk włożyć – to Wam gwarantuję na bank – a czas stanie się równie ograniczony jak teraz. Już teraz więc namawiam: myśl o tym, co zechcesz zrobić: wyspać się, czy umyć naczynia; poleżeć i pogapić się na swoje dziecko, czy wypucować okna; zjeść coś pożywnego, czy odstawić się na przyjście przyjaciółki, żeby udowodnić jej, że masz się doskonale.

Początkujące mamy są poddawane tak ogromnej presji społecznej, że zalecam im rzetelne przemyślenie tego, co będzie ważne dla nich i dla ich dzieci. Jeśli takie podejście jest dla Ciebie trudne, pomyśl długoterminowo: co będzie liczyło się za 10 lat? Czy świadomość, że napatrzyłaś się na swoje dziecko, gdy śpi, czy to, że umyłaś podłogę? I mam wielką nadzieję, że pytanie okaże się dla Ciebie retoryczne.

Za drugą najważniejszą sprawę uznałabym komunikację z partnerem, doprecyzowanie oczekiwań: co ty będziesz robił, a co ja; co będzie twoim obowiązkiem, a co moim. W jakich czynnościach będziesz mi pomagał, a w jakich ja tobie.

Kobiety wychodzą z założenia, że mężczyźni domyślą się wszystkiego; takie podejście powoduje późniejsze narzekania typu „cały dom na mojej głowie”. Swojemu partnerowi postawiłam sprawę jasno, jeszcze będąc w ciąży: „W nocy karmię, ale ty mi podajesz dziecko”. Nie było wymówek, że mąż ma pracę i musi być wyspany. Ja zajmuję się noworodkiem i też muszę być wyspana! Czy zajmowanie się niemowlakiem to nie jest praca na cały etat, która wymaga jako takiego stanu ducha i umysłu? Oczywiście, że jest!

Tak więc rozmawiaj, wypytuj, uczulaj, informuj. Tylko pozornie nie łączy się to z czasem – przekonasz się, że w przyszłości znacznie zaoszczędzisz dzięki temu czas.

I ostatnią kwestią jest rada, którą daję tylko i wyłącznie świeżo upieczonym mamom: przykro mi, ale przez najbliższy czas Twoje plany będą podporządkowane dziecku. Noworodek ma gdzieś  plany swojej mamy ☺

Do tej pory pamiętam swoją frustrację wynikającą z faktu, że nie jestem w stanie zrealizować wszystkich swoich planów przewidzianych na czas urlopu macierzyńskiego. Mój syn nic sobie z nich nie robił. Dopiero gdy zrozumiałam, że to on jest moim priorytetem i moim planem dnia, poczułam spokój i zdecydowałam się wszystkie inne sprawy realizować w trakcie ewentualnych rezerw czasowych.

Wizerunek matki na początkowym etapie macierzyństwa często sprowadza się do kobiety w szlafroku i nieuczesanych włosach, która otwiera drzwi mężowi wracającemu z pracy. Czy uważasz to za normalne zjawisko, czy raczej brak odpowiedniej organizacji?

Nie do końca wiem, czy jest to normalne, czy nie, bo ja żyję w nie do końca normalnej rodzinie. Wspomniałam już o naszej umowie. Zjawiska typu mąż wyprowadzający się na kanapę do salonu są mi zupełnie obce i nigdy nie pozwoliłabym na nie w swoim domu.

Powiedziałabym, że to może, ale nie musi wynikać z braku organizacji. Przede wszystkim jest to totalna zmiana, podczas której cały świat mówi: „To przecież normalne”; wiadomo, że macierzyństwo jest normalną sprawą w tym sensie, że istnieje od wieków, jednak dla danej rodziny i dla danej osoby oznacza rewolucję. I – jak przy każdej wielkiej zmianie – musimy się do niej dostosować, co może zabrać czas. W związku z tym nie uważam, że mama w szlafroku jest patologią; skoro dzień okazał się na tyle zły, że nawet nie miałam się czasu ubrać (a nie oszukujmy się – z niektórymi dziećmi to się zdarza), dla dobra świata nie będę przecież udawać, że jest w porządku. Poza tym – co komu do tego, że chodzę w szlafroku? Może jest mi tak wygodniej? Może miałam inne priorytety? Może wolałam spędzić czas z dzieckiem, zamiast na dobieraniu kreacji? Jestem daleka od oceniania wyborów kobiet, dopóki są to świadome wybory, oparte na ich priorytetach ☺

Z małym dzieckiem nie wszystko da się zaplanować, początkowo to ono wyznacza rytm dnia. Ale czy jest może jakaś złota zasada, która pozwoli nam, matkom/kobietom, wypić tę ciepłą kawę „o 11.00”?

Ta zasada to dla mnie ciągłe myślenie o tym, że jednak jestem istotą ludzką, która ma takie same uczucia, potrzeby         i emocje jak każdy inny. To myślenie o tym, że jeśli moje potrzeby nie będą realizowane, ja nie będę w stanie zaspokajać potrzeb tego małego, całkowicie ode mnie zależnego człowieka.

Uważam, że młoda mama powinna mieć czas dla siebie, nawet jeśli karmi piersią. Ja na przykład chodziłam do kina – syna karmiłam w lobby kina i szłam na seans, zostawiając mężowi zapasowe, odciągnięte mleko. Syn wtedy najczęściej spał, ale jeśli nie spałby, to umówmy się – noworodek nie umrze z powodu 2-godzinnej nieobecności mamy. Takie wyjścia stały się dla mnie stałym punktem programu.

Jeśli chodzi o tę przysłowiową kawę, była dla mnie namacalna i rzeczywista. Wprowadziłam rytuał i faktycznie w okolicach 10.00-11.00 rano zaparzałam sobie kawę, kładłam syna do bujaczka i patrząc na niego, piłam sobie tę kawkę, ciągle mu mówiąc, że to jest mój czas. Czasem był spokój i synek się bawił, a czasem darł się wniebogłosy – wtedy kawkę musiałam wypijać w ciągu trzech sekund. Ale chyba nie muszę wyjaśniać, co się dzieje teraz, gdy moi synowie (4 i 7 lat) słyszą ode mnie: „Mama ma teraz czas na kawkę”? Wiedzą, że to jest święty czas mamy ☺

Co jest kluczowe w planowaniu życia rodzinnego w domu?

Współpraca i komunikacja. Rozmowy, rozmowy i rozmowy. Planowanie w rodzinie jest systemem. Nie da się planować samodzielnie, bo wystarczy, że jedno ogniwo szwankuje, a sypie się cały system.

Wiele kobiet planuje za swoich partnerów – także ich sprawy osobiste: wizytę u dentysty, wyrzucenie śmieci, zrobienie zakupów itp. Ich argumentem jest to, że jeśli nie przypomną, mężczyźni nie wykonają określonych czynności. I faktycznie – jest bardzo prawdopodobne, że nie wykonają, bo przyzwyczaili się, że ich partnerki są trochę jak mamy – kontrolujące, sprawdzające i pokazujące palcem, co ma zostać zrobione. Nie tędy droga. Rodzina to wspólnota – razem się na to zdecydowaliśmy i razem przez to idziemy. Także w planowaniu.

Kobiety bardzo często mówią mi, że co z tego, że planują, skoro magle ich partner decyduje, że będzie inaczej – i wszystko się sypie. Po analizie okazuje się, że planowały bez wiedzy partnera. W naszym domu na początku miesiąca jest spotkanie, podczas którego siadamy z kalendarzem, by każdy wpisał swoje zamierzenia. Niekiedy dochodzi do ostrych negocjacji, gdy w tym samym czasie chcemy uwzględnić inne zadania. Dodatkowo w ustalenia jest włączona teściowa, ponieważ pod uwagę musimy brać chorobę Jasia, która co 3 godziny zmusza nas do kontroli poziomu jego cukru.

„Odkąd pojawiło się dziecko, nie mam na nic czasu” – to najczęściej wypowiadane zdanie przez młode (stażem) mamy. Jak długo może trwać ten stan i co robić, żeby to zmienić?

No cóż, u części osób taki stan trwa zapewne do końca życia, tylko uzasadnienia się zmieniają. Znam osoby, które od lat używają argumentu: „…bo ja mam zbyt małe dziecko”; używały go po urodzeniu dziecka, używały go, gdy dziecko skończyło 3 lata, i używają go nadal, gdy dziecko ma 10 lat.

Trwa to tak długo, dopóki chcesz i pozwalasz, by trwało. Trwa to tak długi, dopóki świadomie decydujesz, że dziecko znajduje się w centrum Twojego wszechświata i jest Twoim priorytetem. Tak jak napisałam wcześniej – to nasz wybór i nic innym do tego.

Jeśli będziesz chciała to zmienić – zmienisz to. Znajdziesz sposób. Nie musisz przecież oddawać dziecka do żłobka na 10 godzin. Możesz spróbować innych metod, tylko – po pierwsze – zdecyduj, czego chcesz. Wiele kobiet używa zdania „Nie mam na nic czasu, bo mam małe dziecko” jako wymówki, by pozostać w domu, bo naprawdę nie chcą z tego domu wychodzić – tam jest im dobrze i tam znajdują się ich priorytety. Skoro cały świat krzyczy, że masz być kochającą matką, a jednocześnie realizować swoje zadania, to musisz znaleźć sobie wymówkę; głupio przecież powiedzieć: „A ja mam to gdzieś. Chcę sobie posiedzieć w domu i tyle!”.

Teraz obiecana niespodzianka! Ola stworzyła coś specjalnie dla kobiet, matek, żon i przyjaciółek. Właśnie trwają zapisy na Oli kurs autorski Zorganizuj się w 21 dni. Plotka głosi, że to jeden z najlepszych kursów organizacyjnych w internecie! Skorzystało już z niego ponad pół tysiąca kobiet. Po Oli kursie każda spokojnie może powiedzieć, że jest „Panią swojego czasu„. Więcej szczegółów znajdziesz na stronie kursu. I chyba nie muszę Cię już wcale namawiać, żeby tam wskoczyć :-)?

Na bieżąco Ole możesz też śledzić na jej kanałach.

Blog: http://www.paniswojegoczasu.pl/

Platforma wiedzy: http://wiedza.paniswojegoczasu.pl/katalog/

Facebook: https://www.facebook.com/paniswojegoczasu

Instagram: https://instagram.com/paniswojegoczasu/

To jak dziewczyny ORGANIZUJEMY się 🙂 ?

Możesz również zobaczyć

7 komentarzy

MamaSpace 19 stycznia 2016 at 22:25

Bardzo fajny wywiad. Bardzo lubię Olę i jej porady.

Organizacja przy dziecku, jest niezwykle trudna. Ja właściwie powinnam już spać, bo noc może być ciężka, więc co ja tu jeszcze robię? 🙂 Wykorzystuję właśnie chwilę, gdy wszyscy śpią, w dzień mam jedną zasadę – podczas drzemki syna nie sprzątam, nie gotuję, nie prasuję, siedzę i robię to, co lubię. To święty czas, tylko dla mnie.

Odpowiedz
ladymamma 19 stycznia 2016 at 13:29

Ja odkąd mam Oliwiera znacznie mniej czasu tracę na głupoty i zdecydowanie bardziej potrafię się zorganizować, pomimo pracy zawodowej! Jak sobie pomyślę, ile to czasu kiedyś człowiek tracił na bzdury to aż mnie krew zalewa!!!! Uwielbiam każdą swoją dzisiejszą ,,kaloryczną” chwilę!

Pozdrawiamy!

Odpowiedz
Marta M
Marta M 19 stycznia 2016 at 13:52

To fakt, człowiek dopiero przy dziecku robi sobie rachunek sumienia i zdaje sprawę ile czasu mógł lepiej zainwestować.

Odpowiedz
magda 19 stycznia 2016 at 12:42

Ja już się zapisałam w pierwszym dniu kiedy kur ruszył:) Jestem właśnie przede wszystkim mamą 2,5 i 6 latki, oraz żoną swojego niezorganizowanego męża-choć pomagającego -nie powiem. Stale brakuje mi czasu na inne, ważne dla mnie rzeczy. Cały dzień kręci się w zasadzie wokół dzieci:( Dużo sobie po kursie Oli obiecuję:)

Odpowiedz
Marta M
Marta M 19 stycznia 2016 at 12:51

Super! Czyli to będzie rodzinny kurs ;-).
3mam Madzia mocno kciuki jak się czegoś bardzo chce to zawsze wychodzi 🙂 !

Odpowiedz
salusiowa 18 stycznia 2016 at 08:32

Nie mamy dla siebie czasu, ponieważ często mamy wychodzą z założenia, iż małżonkowie ich pracują.. są zmęczeni. . Itp. Przejmując wszelkie obowiązki.. mąż wraca z pracy..siada na kanapie..A ona dalej ciągnie.. w nocy maleństwo ma problemy z brzuchem. .chcę jeść też wstaje.. #ROBOT
Ja na szczęście mam męża innego.. sam wstawał w nocy i podawał mi maleństwo do karmienia.. później butla karmił.. przychodzi z pracy spędzał czas z dzieckiem.. wykonywał „wieczorne rytuały”.. i doceniał ile robię dla domu.. dla dziecka.. dla Nas!

Odpowiedz
Marta M
Marta M 18 stycznia 2016 at 09:49

Współpraca w związku to podstawa! Przybij mężowi piątkę 😀

Odpowiedz

Skomentuj