Baby zoneCałkiem serioInspiracjeMummy zone

Jak zaczęłam robić lepsze zdjęcia?

posted by Marta M Listopad 4, 2015 43 komentarze

Jesteś dobrą matką? To z pewnością masz więcej zdjęć w telefonie swojego dziecka niż NASA marsa?

Ja na pewno i czuję, że dowodzę tej kosmicznej grupie mamusiek. Jednak jak patrzę na zdjęcia mojego noworodka to jest mi wstyd przed samą sobą i gdybym nie traktowała fotografii jako pamiątki zrobiłabym delete większości folderów.

Choć zawsze miałam wrażenie, że fotografia gdzieś gra mi w duszy, to nigdy nie miałam motywacji, żeby zgłębiać jej tajniki. Wydawało mi się, że „dobre kadry” i wizja fotografii to wszystko co mi wystarczy. Jedyny tryb jaki miałam opracowany to automat, już nie wspominając, że o obróbce post nie miałam pojęcia.

Niemal wszystkie zdjęcia, jakie mam z początkowego okresu, są  w tym gustownym pomarańczu.

Przy pierwszych próbach powrotu do fotografii żyłam jeszcze w przekonaniu, że dobry kadr sam się obroni. Choć już zaczynałam być bardziej „świadomym” posiadaczem aparatu, poznałam inne tryby niż automat i dowiedziałam się, że jasność zdjęcia mogę zmienić w programie komputerowym, to jednak cały czas czułam, że czegoś mi brakuje.

Patrząc na to zdjęcie nie wiem jak kiedykolwiek mogłam pomyśleć, że jestem dobra  w kadrowaniu? 

Uczucie niespełnienia i braku satysfakcji patrząc na moje dziecko w moim obiektywie było pierwszym krokiem do zmiany nawyków i spojrzenia na fotografię nieco z innej strony. Fotografię zaczęłam traktować nie jako uwiecznienie chwili czy pamiątkę z dzieciństwa, ale jako narzędzie do zatrzymania emocji.

Jak oglądacie swoje albumy z dzieciństwa to co widzicie? W większości pewnie stoicie na baczność przy pomniku, w ZOO, czasami złapiecie rodzeństwo za rękę. Mało jest zdjęć gdzie rodzic chowa się z aparatem i czeka na „ten” moment, żeby uchwycić ważną dla Was chwilę.

Uwaga odkryłam ISO. Efekt w aparacie tak mi się podobał, że od razu postanowiłam ustawić 128000. A szumy? Jakie szumy?

Zaczęłam spędzać godziny na majstrowaniu przy aparacie. Robiłam tysiące zdjęć. Zaopatrzyłam się w książki do fotografii. Zatracałam się w filmikach na youtube, przepadałam na blogach fotograficznych, a nawet zmieniłam aparat. Rozbudzenie tych chęci i ciągłe uczucie nienasycenia i niedoskonałości było moim motorem napędowym. Im więcej czasu poświęcałam, tym czułam że wiem mniej i jednocześnie chcę wiedzieć więcej.

Pierwsze lustrzankowe zdjęcia zrobione wypożyczonym aparatem. Pierwsze uczucie, że idę w dobrym kierunku.

Ten głód fotograficzny i poszukiwanie swojego stylu sprawiło, że robienie zdjęć przeobraziło się ze zwykłego chodzenia z aparatem w pasję do fotografii. Wiem, że nie odkryłabym tego gdyby nie moje dziecko. To ono zmotywowało mnie jako pierwsze do sięgnięcia po aparat. To ono sprawiło, że czułam się niedoskonała w tym co robię i wzbudzała moje chęci do zmiany aktualnego stanu rzeczy. Nikt tak szybko się nie zmiania jak dziecko w pierwszym roku życia. Wiedziałam, że chwile których nie uwiecznię to chwile, które przepadną.

„Najlepszy nauczyciel to nie ten, który uczy, a ten który inspiruje. Moje dzieco jest moim najlepszym nauczycielem.”

To mój pierwszy wpis z cyklu Czego nauczyło mnie moje dziecko?

Widzicie różnicę w fotografii „przed i po”;-)?

A teraz ja czekam na Twoją historię, czy Twoje dziecko nauczyło Cię czegoś?

PS. Jestem na etapie reanimowania mojego dysku zewnętrznego, na którym miałam WSZYSTKIE zdjęcia! To co udało mi tu umieścić to resztki, tego co zostawiłam sobie na karcie aparatu.

Możesz również zobaczyć

43 komentarze

Natala 16 grudnia 2015 at 23:33

A jaki posiadasz aparat ? 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 16 grudnia 2015 at 23:58

Canon d700 ze stałką 1.8/50mm

Odpowiedz
Aldona 16 listopada 2015 at 21:01

Niestety mam podobne odczucia dotyczące początków fotografowania mojego dziecka. Zmiana aparatu na lepszy okazała się być jedną z najlepszych decyzji. Teraz jestem na etapie nauki łapania lepszych kadrów. Płakać mi się chce ze zmarnowanych kilku miesięcy życia dziecka, z których mam w większości byle jakie ujęcia, ale z drugiej cieszę się, że nie są to lata. Przy drugim dziecku będzie już lepiej od samego początku.

Odpowiedz
Marys 15 listopada 2015 at 17:07

Wiesz.. Pasjonuje się fotografią od dzieciństwa… Chwilę będę amatorem, chwilę profesjonalista. Ale Zawsze będę sobą. Mam 3 modeli i ciągle mnie uczą czegoś nowego – nawet do zmiany aparatu mnie szykują i tak już 5 lat! Oprócz swoich dzieci fotografuje chwilę.. Taką która mi wywoła uśmiech innym niekoniecznie – ale zatrzymać chwilę na zdjęciach, a potem wywołać.. To są wspomnienia 😉 warto sięgać do wspomnień..
Dzieci sięgają po aparat a to oprócz modeli mam uczniów 😉 od 2-6 lat 😉
Pozdrawiam Cie ciepło.

Odpowiedz
Marta M
Marta M 15 listopada 2015 at 20:39

Trójka modeli. Ale super! Z tym uwiecznianiem chwili „która mi wywoła uśmiech innym niekoniecznie” trochę mnie zaintrygowałaś :). Możesz rozwinąć myśl…?

Również cieplutko pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Twoja Nietypowa Stylistka 10 listopada 2015 at 20:56

Co prawda jeszcze nie doczekałam się własnego potomstwa to mogę powiedzieć, że miałam bardzo podobne doświadczenie z fotografowaniem, jak Ty. Tysiące zrobionych zdjęć, które wtedy były ‚doskonałe’, moje zdjęcia nie potrzebowały przecież obróbki, haha! Ech, na całe szczęście z wiekiem zdarza nam się zmądrzeć! Tak jak wspomniałaś, aparat jest do uwieczniania tych wyjątkowych momentów i bardzo inspirują mnie ludzie, którzy właśnie to robią – to się czuje – i u Ciebie to widać. Nieważne jaka jest nasza motywacja, najważniejsze, że działa. Pozdrawiam :*

Odpowiedz
Marta M
Marta M 10 listopada 2015 at 21:09

Otóż to każdy ma swoje wewnętrzne źródło inspiracji i na szczęście nie tylko są to dzieci 😛

Odpowiedz
Ania 10 listopada 2015 at 18:48

Moje dziecko skłoniło mnie do założenia bloga. Od tego czasu bardzo się rozwinęłam – jestem człowiekiem- orkiestrą – tekst, zdjęcia, ich obróbka, marketing, social media, seo – codziennie, powolutku ogarniam te tematy. Zdjęcia jednak to mój priorytet 🙂 Na początku blogowej przygody trzaskałam takie koszmarki, że głowa boli 🙂 Teraz jest już coraz lepiej.

Odpowiedz
Marta M
Marta M 10 listopada 2015 at 21:06

To jest super pomysł na posta do mojego cyklu! Napisz o tym, podbijemy Twoje seo 😉

Odpowiedz
Aneta 10 listopada 2015 at 14:07

Och, piękny obiekt zdjęć to i chciałaś nauczyć się jak go pięknie zaprezentować światu 🙂

Odpowiedz
Gaga 10 listopada 2015 at 10:20

Czyli jest dla mnie nadzieja! 😉 Cudne zdjęcia!

Odpowiedz
beata Redzimska 10 listopada 2015 at 09:42

Przesliczne zdjecia, rzeczywiscie widac postep, wszystko jest kwestia praktyki. Dalas mi motywujacego kopa. Pozdrawiam serdecznie Beata

Odpowiedz
Marta M
Marta M 10 listopada 2015 at 11:28

Oooo super :D. Motywowanie sprawia mi ostatnio najwięcej frajdy!
Dzięki, że napisałaś 🙂

Odpowiedz
Ania 10 listopada 2015 at 09:20

Cudne zdjęcia! Ja mam podobnie patrząc na swoje początki 🙂 Bardzo fajne w Twojej historii jest to, że motywacja i pasja przyszła od dziecka, zwłaszcza, że tak wiele się słyszy/czyta o tym, że dziecko = brak czasu.

Odpowiedz
Marta M
Marta M 10 listopada 2015 at 09:33

Dziecko= mniej czasu= lepsza organizacja 😀

Odpowiedz
Ewelina Mierzwińska 10 listopada 2015 at 09:09

Świetnie pokazałaś swoją drogę od żółci, odkrywania ISO aż do przepięknych kadrów! Też przechodziłam przez te etapy – do dziś nie jestem w stanie pojąć dlaczego tak bardzo pociągały mnie zdjęcia z gigantycznym ISO 😀 😉

Odpowiedz
Marta M
Marta M 10 listopada 2015 at 09:22

Za bardzo szumiało Nam w głowie 😀 😉

Odpowiedz
Marta 10 listopada 2015 at 08:01

Ja mam takie postanowienie na nowy rok, nauczyć się robić dobre zdjęcia 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 10 listopada 2015 at 08:47

Po co czekać do nowego roku, masz półtora miesiąca do tyłu ;). Zacznij od dzisiaj :)!

Odpowiedz
Marta 11 listopada 2015 at 21:56

Co prawda, to prawda 😉

Odpowiedz
new life easier 5 listopada 2015 at 14:43

Trafiłm do ciebie przypadkiem, ponieważ sama chce się oddać w ten wirtualny świat.
Śliczny blog, ciekawe zdjęcia (Wszystkie) – ciekawie piszesz.

Będę tu wracać!

Odpowiedz
Marta M
Marta M 5 listopada 2015 at 14:53

Super! Zapraszam częściej 😀

Odpowiedz
joa 5 listopada 2015 at 09:41

twój blog jest ciepły, a zdjęcia dodają uroku. Dzięki fb wiem co się u ciebie dzieje. Oby tak dalej siatkarko!

Odpowiedz
Marta M
Marta M 5 listopada 2015 at 14:56

To jest dużą zaletą bloga, spotykasz ludzi po latach i możesz zacząć od wysłuchania co u nich słychać ;). A ta siatkara to taka trochę niespełniona, ale jak zgubię brzuch i będziecie zbierały drużynę to ja się melduję do składu 😀

Odpowiedz
Kamila Konrad 4 listopada 2015 at 17:54

Chciała bym umieć robić tak piękne zdjęcia jak Ty.
Ja jak na razie robię tylko na automacie.
http://www.kolorowe-usta.blogspot.com

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 18:21

Trzeba zacząć próbować wskoczyć na manual ;-). Mi chwile to zajęło ;-).

Odpowiedz
Iza - łowca zabawek 4 listopada 2015 at 17:44

mnie bardzo zainspirowała książka Mamarazzi 🙂 polecam
ostatnio bawię się obiektywem szerokokątnym, fotografia wciąga 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 18:25

Mam już wyczytana mamarazzi ;-). Ale leży cały czas na nocnym stoliczku, co by to wracać czasami na dobry sen lub po prostu nacieszyć oczy pięknymi fotografiami 😉

Odpowiedz
Gibonikowa mama 4 listopada 2015 at 16:21

Robisz śliczne zdjęcia.

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 18:25

Dziękuję Gibonikowa mamo 😉

Odpowiedz
MADAGENE BLOG 4 listopada 2015 at 13:48

Masz zmysła do fotografowania. Piękne te Twoje kadry i Juliaczek słodziaczek idealna modelka. :* pozdrawiamy

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 13:48

Dzięki Madzia :*

Odpowiedz
fistaszkowelove 4 listopada 2015 at 11:58

Robisz cudne zdjęcia. Będą wspaniałą pamiątka.

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 12:02

Kinga, a ja podziwiam Twoje! Uwielbiam je :-)!

Odpowiedz
Gadkamatka 4 listopada 2015 at 11:45

zdjecia obecnie na blogu sa swietne sama łapie sie na tym ze czasem publikuje pstryknięte telefonem a potem zła jestem na siebie, ze zakłócają mi wygląd bloga

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 12:05

Trzeba robić selekcję co nie zawsze jest takie proste ;-). Bo dla nas mam nieostre, krzywe z dziwnym tłem nie mają znaczenia jak Nasze dziecko na nim pięknie wyszło ;). A ze one wychodzą na 99% zdjęć dobrze to tym trudniej 😉

Odpowiedz
Klaudia 4 listopada 2015 at 11:04

Również interesuję się fotografią. Żeby osiągać wymarzone efekty trzeba dużo ćwiczyć. Jak to się mówi praktyka czyni mistrza. Fotografia uzależnia. Bardzo ciekawy post, a zdjęcia są bardzo ładne. Oby tak dalej 😉 Nie zmarnuj talentu ;D

http://strongwomeen.blogspot.com/2015/11/ulubiency-pazdziernika.html – zapraszam. Jeżeli blog się spodoba to zaobserwuj 😉

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 12:07

Ojjj uzależnia ;). Moja lista prezentów gwiazdkowych składa się w 80% z gadżetów fotograficznych 😉

Odpowiedz
Justyna 4 listopada 2015 at 09:31

Świetne zdjęcia! Widać poprawę i to się najbardziej liczy. Twoja pociecha będzie mieć wspaniałą pamiątkę 🙂
Pozdrawiam
Justyna

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 10:03

Dzięki 😉

Odpowiedz
Kasia 4 listopada 2015 at 09:15

Zdjęcia to cudowna pamiątka! Warto je robić i wywoływać… dyski się niszczą a papier pozostaje.. sama straciłam ostatnio wszystkie zdjęcia, niestety dysku nie da się uratować.. pozdrawiam cieplutko 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 4 listopada 2015 at 10:03

A właśnie na tym dysku miałam folder „do wywołania”. Zdecydowanie muszę częściej wywoływać!

Odpowiedz
Kasia 4 listopada 2015 at 17:13

Ooo, dokładnie jak ja. Rok czasu! I nie zdążyłam ich zgrać na komputer.. staram się teraz pozbierać zdjęcia od rodziny czy z bloga..

Odpowiedz

Skomentuj