Mummy zoneZ przymrużeniem oka

Nie lubię matek w piaskownicy

posted by Marta M Maj 23, 2016 8 komentarzy

Sezon na piasek wiecznie w domu został otwarty. Nie jestem zwolenniczką analizowania prostych historii pt. „problemy mam w piaskownicy” ten temat mieli się w parentingowej maszynce od początków istnienia blogosfery ale…

Jednak jest jeden temat, na który patrzę trochę szerzej. W ubiegłym roku moje dziecko nie było na tyle aktywnym uczestnikiem piaskowego społeczeństwa, żeby temat „wszystko jest moje” dotykał mnie w jakikolwiek sposób, a sytuacje interwencji dorosłych były mi obce.

Żeby było łatwiej zrozumieć całą grozę przedstawmy kilka sytuacji:

Sytuacja nr. 1. Bawi się w tej piaskownicy dziecię jedno czy drugie, szuka skarbów, kręci ciasta, robi lody i inne cudowności, wyobraźnia pracuje na najwyższym poziomie, sama boję się interweniować, żeby nie zaburzyć tych wszystkich procesów kreatywno-rozwojowych. Nagle podbiega inna dziewczyna/chłopiec nie wiem czy z chęci spróbowania tych lodów, doprawienia ciasta czy po prostu obserwacji. Wszystko wygląda bardzo fajnie już widzę jak się integrują, aż tu nagle za tym drugim dzieciem wpada mama: „zostaw”, „nie ruszaj”, „bo popsujesz dziewczynce”, „odejdź”, „baw się ładnie”.

Sytuacja nr.2. Tak się stało, że wszystkie zabawki w Naszej piaskownicy są publiczne. Na tym terenie działają dwa prawa: prawo pierwszego i prawo silniejszego. Jak widzę, że to moje dziecię klepie łopatką w następną babkę i podbiega ktoś kto chce jej zabrać, to po prostu patrzę czy mu się uda i jak ona zareaguje. To samo działa w drugą stronę. Jak Młoda zabiera zabawkę innym dzieciom, nikt nie płacze, nie dochodzi do rękoczynów, obrzucania piaskiem i innych wychodzących poza moją rodzicielską tolerancję zachowań, to po prostu NIC nie robię. Czekam. Bez płaczu, bez krzyku traktuję to jako akceptację innej osoby po utracie swojego dobra. Nie biegnę w te pędy zapobiec wyrwaniu zabawki. Czekam co ona zrobi i jak zareaguje. Pozwalam jej samej działać.

Sytuacja nr.3. Jeżeli moje dziecko koniecznie chce uczestniczyć w zabawach z innymi dziećmi i ich rodzicami, widzę jak z zaciekawieniem podchodzi do nich. Nie przeszkadzam jej. Dopóki nie będzie to przeszkadzało tamtym rodzicom- nic nie robię. Niech się bawią. Często jestem świadkiem jak to rodzice chcąc zapobiec takim sytuacjom nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo po co, ale już z daleka krzyczą „nie przeszkadzaj”, jestem w lekkim szoku.

My dorośli jesteśmy społecznie ograniczeni, brakuje Nam dziecięcej odwagi i bezpośredniości. Mamy problem z okazywaniem uczuć, boimy się krytyki i odmowy, dlatego często zamiast działać,zachowujemy się zapobiegawczo. Czemu wzbraniamy dzieciom zabawy z innymi w takiej formie w jakiej im się podoba? Czemu reagujemy zanim coś się wydarzy? To często, a czasami tylko Nasza „ostrożność” sprawia, że boimy się zostawić dziecko samemu sobie i obserwować jak sobie poradzi. Nasz strach i paraliż jest ich hamulcem. Dlatego uwaga teraz apel: rodzicu wrzuć na luz, nie zaciągaj hamulca, daj swojemu dziecku swobodę działania zanim odkryje nasze dorosłe ograniczenia.

PS. Przedstawione sytuacje wydarzyły się naprawdę, dla dobra sprawy nie podaje imion i nazwisk.

IMG_1801IMG_1820IMG_1812IMG_1816IMG_1871IMG_1855IMG_1848IMG_1839IMG_1819

 

 

 

 

Możesz również zobaczyć

8 komentarzy

Kora 27 czerwca 2016 at 15:31

Mój osiedlowy plac zabaw! cały czas jak odwiedzamy tatę Stefki to tam urzędujemy! :)))

Odpowiedz
madame Blania 13 czerwca 2016 at 09:20

Ja ogólnie jestem wyluzowana i uważam, że dzieci same powinny się próbować się dogadać. Nic się nie stanie dziecku jeśli dojdzie do drobnej sprzeczki lub ktoś komuś wyrwie zabawkę. Niestety syn ostatnio przechodzi bunt i trochę obawiam się jego zachowania, a dokładniej reakcji innych rodziców. Niestety niektórzy patrzą z oburzeniem jak inne dziecko choćby podniecie zabawkę ich dziecka. Dlatego czasami wolę interweniować wcześniej. Ale nie przepadam za przewrażliwionymi mamami :/

Odpowiedz
Magda 25 maja 2016 at 11:47

O boszzzz normalnie przybijam ci piątkę! 🙂 Bardzo podoba mi się twoja reakcja, tez uważam, że powinno się patrzeć a nie reagować. Tak naprawdę powinno się reagować tylko podczas niebezpieczeństw, Dziecię musi i powinno samo uczyć się. Wtedy wyrośnie na świadomego, odważnego, pewnego siebie człowieka. Przynajmniej mam taką nadzieję. 🙂
Pozdrawiam, Magda

Odpowiedz
Ewa 23 maja 2016 at 19:14

A ja reaguje, gdy inne dziecko zabiera mojej córce zabawkę i proponuję wzięcie innej, którą moja niespełna dwuletnia córka się nie bawi. Uważam, że po to są rodzice. Oczywiście wszystko zależy od sytuacji. Żebyście nie pomyślały, że jestem nadgorliwą mamą, ale uważam, że dzieci trzeba uczyć, że nie wolno wyrywać cudzych rzeczy innym dzieciom. Co innego gdy Zuza sama się podzieli. Na szczęście spotykam zazwyczaj normalnych rodzicow z podobnymi zasadami jak moje nie tolerujących prawa silniejszego.

Odpowiedz
salusiowa 23 maja 2016 at 18:38

Dokladnie tak!! Dajmy dzieciaki uczyć się samodzielności.. dajmy podejmować decyzje 🙂
A wy mamusie wyluzujcie

Odpowiedz
Paulina 23 maja 2016 at 11:39

Też jestem za tym by dzieci bawiły się same, doświadczały itd.
Jednak czasem czekanie na rozwój sytuacji jest troszkę nie raz przesadne u niektórych mam.
np są dzieci agresywne, których rodzice powinni pilnować(wiedzą jacy są i co potrafią). Wiele razy moja mała od takiego agresora dostała swoją łopatką po głowie nie raz mając piach w oczach z tej łopatki, popsute ledwo zrobione babki…. i zero reakcji rodzica. Moja reakcja oczywista. lecę czyścić oczy, gdy widzę że płacze po kolejnej zepsutej babce. Nie pouczam innego dziecka, nigdy. Za to rodzice takich zaczepnych dzieci albo wcale nie reagują albo przychodzą i śmieją się z sytuacji albo zwracają uwagę, że powinno się szybciej bronić swojego dziecka.
Stąd też może u niektórych to ograniczenie.
Pozdrawiam

Odpowiedz
Katjuszka 23 maja 2016 at 10:12

Dogadałybyśmy się w tej piaskownicy! 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 23 maja 2016 at 10:34

To kiedy ;-)?

Odpowiedz

Skomentuj