Mummy zoneOd kuchni

Jak nauczyć dziecko jeść warzywa i nie zwariować?

posted by Marta M Październik 20, 2015 7 komentarzy

Jeżeli jesteś mamą, której dziecko notorycznie odmawia spożywania posiłków, a Tobie na myśl o kolejnej niezjedzonej porcji warzyw serce się kraje. Jeżeli Twoje dziecko przeżyłoby cały tydzień na mleku i wodzie, a Ciebie do tego czasu zjadłyby wyrzuty sumienia. Bingo! Trafiłaś w dobre miejsce.

Jestem kobietą, która dba o wyposażenie lodówki, bardziej niż swojej kosmetyczki. Mało tego jestem na tyle bezczelna, że przy okazji każdych zakupów zaglądam ludziom do wózków. Nie zwracam uwagi na wszystkich, tylko na tych, którzy przychodzą z dziećmi. I nigdy nie pojmę zjawiska, w którym to te szczuplejsze rodziny, zawsze w swoich koszykach mają warzywa, owoce, wodę i wiele innych zdrowych produktów. Natomiast grupa ludzi, którzy wyglądają jakby powinni zrzucić kilka kilogramów wykładają na taśmę napoje gazowane, chipsy, batony. W przypadku tych drugich, nie będziecie zdziwieni jak napiszę, że ich dzieci w większości wyglądają jak ich rodzice.

Planując nasz dzień metodą prób i błędów stworzyłam kilka kroków, które świetnie się sprawdzają. Mi pozwalają pozostać przy zdrowych zmysłach, a mojej córce cieszyć się jedzeniem. Co więc robię?

1. Planuję posiłki i nie daje przekąsek.

Jak tylko mam taką możliwość to staram się planować godziny posiłków. Dobrze zaplanowany dzień, redukuje ilość przekąsek pomiędzy posiłkami np. Do sklepu po zakupy wychodzę zaraz po śniadaniu. wtedy nie będę musiała zajmować dziecka suchą bułą. Taka przekąska wykluczała u Nas następny posiłek jakim jest jogurt lub owoc.

2. Dzielę się.

Wyjadam mojemu dziecku z talerza. Przed każdym posiłkiem, wykazuję dużą nadgorliwość co do zawartości jej talerza. Czasami podchodzi to pod droczenie i zabieranie jej miski z jedzeniem. Taka matczyna ciekawość dużo lepiej działa na jej apetyt.

3. Razem raźniej.

Jedzenie z miski, mojego dziecka to tak na wypadek jakbym sama miała inne plany co do moich posiłków. W większości wypadków jednak staram się abyśmy jadły to samo. Zabawa w naprzemienne wyjadanie z talerza- obowiązkowa. Czy Wasze dzieci też to uwielbiają?

4. Próbuję różnych kombinacji.

Tak samo jak my dorośli, tak samo dziecko nie zawsze będzie miało ochotę na warzywa czy owoce, które Nam się wydaje, że powinno chcieć. Bądź przygotowana na zmianę posiłku. Nie zmuszaj dziecka do jedzenia tego na co Ty w danej chwili masz ochotę. Poczekaj lub zmień posiłek.

5. Poddaję się.

To tak trochę w nawiązaniu do punktu wyżej. Nie zawsze gimnastyka przy łyżeczce i kamuflowanie warzyw pod warstwą ryżu przynosi efekt. U Nas na tapecie ostatnio jest cukinia. Cukinia jest zjadana w każdej postaci. Kamuflowanie innych warzyw pod cukinią, nie zdaje egzaminu, jej czułe podniebienie wszystko wyłapie i wypluje. Poddaję się.

6. Nie wariuję.

Nie rób nic na siłę, nie zmuszaj dziecka do jedzenia. Pamiętaj, że Ty decydujesz co je i kiedy, ono ile je. Jeżeli nie ma ochoty- odpuść. Dzień bez warzyw to nie jest dzień stracony. To po prostu dzień bez warzyw.

7. Czas jedzenia- czas zabawy.

Pobaw się z dzieckiem we wspólne przygotowanie posiłków. Zamknij oczy na wszystkie plamy i nie myśl o tym bałaganie dookoła. Przygotuj same zdrowe warzywa/owoce i złam zasadę numer 1– podjadaj! Przykład takiego wspólnego gotowania pokazywałam przy okazji naszego pierwszego wspólnego gotowania.

To teraz tak bez oszukiwania, które punkty wy stosujecie? Macie jeszcze jakieś swoje tajne sposoby? Podzielcie się z Nami rodzicami!

Możesz również zobaczyć

7 komentarzy

Ewa 20 maja 2016 at 09:42

Moja jadła wszystko…jak odkurzacz. Ona od urodzenia ciągle je i ciągle glodna. Teraz jak ma prawie 2 latka zaczęła wybrzydzac okrutnie. Gotuje zupy…Bo zawsze zje…nawet marchew. Teraz lubi brokuły a kalafior to złoo…a za 2 dni może się okazać że brokuły to tez zło. Kukurydzę uwielbia…kiedyś groszek, teraz groszek be. Czasem nie nadazam. Nadal lubi na szczęście jogurt naturalny,ale teraz sam a kiedyś jadła z musli i owocami. Teraz pomieszanego nie ruszy. I nie skumam czemu ludzie muszą zawsze przytargac czekoladowe jajo….ostatnio najlepiej jej dać czekoladę a wszystko przez gości…

Odpowiedz
Kasia 20 maja 2016 at 09:37

U nas działa jak mama śpiewa:) wtedy to buzia sama sie otwiwra i zje wszystko nawet mieso którego nie lubi

Odpowiedz
Mama Maria 20 maja 2016 at 09:35

Nigdy nie zrozumiem rodziców, którzy narzekają, że dzieci nie jedzą warzyw. To przecież tylko od nas zależy co to dziecko dostanie jako pierwsze. Jeśli będzie to słodki baton, to mała szansa, że przestawi się potem na zupełnie inne w smaku warzywa.
U moich bratanków funkcjonuje „magiczna skrzynia” – to pojemnik pełen słodyczy, dostawali je jako nagrodę odkąd pamiętam, teraz rodzinne grille wyglądają tak, że 9 latek zjada dosłownie 2 g brokuła trzymając go w przodzie zębów, cierpiąc przy tym niemiłosiernie, a 4 latka jako warzywo uznaje tylko keczup. U nas brokuł od początku był zielonym drzewem, kalafior białym – i wchodzi do buzi naszej 2,5 latki jak największy smakołyk. Jedyny problem był chyba tylko z warzywami w stylu seler, korzeń pietruszki w rosole i nie lubi znajdywać np. w pulpecie z indyka natki. Marchew, ogórek, awokado (ulubione), papryka, pomidor i inne to po prostu u nas norma! Wydaje mi się, że sami jesteśmy sobie winni robiąc z warzyw „niewiadomoco” i przez to dzieci tak samo to traktują. A słodycze… po prostu ich nie kupujemy. Mała zna lody (zwłaszcza sorbety), próbowała ciast przy okazji jakiś przyjęć itd, ale generalnie jak ma np. wypić sok tymbarku jabłkowy – to mówi „mamo, to jest za słodkie”, czekolady jeszcze nie próbowała (będzie na to czas). Uważam, że każdy może osiągnąć taki sukces, tylko po prostu trzeba pomyśleć jakie to będzie miało konsekwencje gdy pierwszy raz kupimy (bo przecież to my mamy portfel, nie dziecko) czekoladę, słodki napój, chipsy itd… Życzę tego wszystkim i na prawdę nie rozumiem, jak można zrobić krzywdę dziecku w ten sposób. Dziękuję za uwagę 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 20 maja 2016 at 10:08

Przybijam Ci piąteczke 😉

Odpowiedz
Gibonikowa mama 21 października 2015 at 09:55

Mój Młody jada wybrane przez siebie warzywa chętnie – numer jeden są ogórki w każdej postaci. A pozostałe warzywa po prostu podsuwam mu od czasu do czasu, ale nie zmuszam do niczego. Ja sama np. nie lubię papryki i żyję z tym :-).

Odpowiedz
Marta M
Marta M 21 października 2015 at 12:13

U Nas cukinia na tapecie ;-), za to owoce wszystkie 🙂

Odpowiedz
Ewa 20 maja 2016 at 09:43

U nas ogórki surowe czy kiszone są tez hitem.

Odpowiedz

Skomentuj