Całkiem serioMummy zone

Ostatnia wiadomość

posted by Marta M Sierpień 28, 2015 1 Komentarz

Kiedy szedł korytarzem w jednym ręku trzymał białe róże drugą ręką mocno ściskał swoją kilkuletnią córeczkę, nikt nie potrafił spojrzeć mu w oczy. Stał się dla świata jakby przezroczysty.

Na stoliku stały białe róże, już lekko przywiędłe. Ona je uwielbiała. To były pierwsze kwiaty jakie od niego dostała na ich pierwszej randce. Od tamtego momentu towarzyszyły im we wszystkich najważniejszych momentach w życiu. W drodze do szpitala zatrzymał się u tej samej Pani kwiaciarki, którą odwiedzał od lat. Kupił żonie te same białe róże. Tym razem Pani kwiaciarka nie wzięła od niego pieniędzy. Zrobiła mu najpiękniejszy bukiet jaki udało jej się zrobić, dodała też jedną różę od siebie. On czuł, że to może być ostatni bukiet jaki od niego dostanie.

Weszli do pokoju, w którym ona spędzała swoje ostatnie tygodnie. Sala była pusta. Przypadkiem wszedł tam lekarz, nie wiedział czy wyjść czy powinien zostać. Nawet kilkunastoletnia praktyka nie pomaga w takich sytuacjach. Na studiach też tego nie uczą. Jednak został. Niewiele mógł. Położył rękę na główce małej dziewczynki i ściszonym głosem powiedział: „Bardzo mi przykro„. Dziewczynka nie wiedziała co się dzieje i gdzie zabrali jej mamę. Stęskniona zakwiliła: „chce do mamy„. Tata mocno ją przytulił i wręczył jej bukiet kwiatów.

Wychodząc z sali zaczepiła ich dyżurna pielęgniarka, która już dawno powinna być w domu. Jednak tego dnia czekała na niego, widziała że przyjdzie. Osobiście wręczyła mu liścik, który żona zostawiła przy wazonie z kwiatami.

„Zawsze będę Waszym Aniołem stróżem. Kochaj dzieci za Nas dwoje.

PS. Dziękuję za kwiaty 😉 „

 

Dla dyżurującego lekarza to była ciężka noc. Kolejny taki przypadek w tym tygodniu. Młoda, piękna kobieta, w wieku, w którym powinna szykować dzieciom pierwszą wyprawkę do szkoły, walczy z chorobą o każdy dzień życia. Walczy o choćby jeszcze jeden uśmiech rodziny, jeszcze jeden bukiet kwiatów. Finalnie przegrywa. Choroba ją pokonuje. Chciałaby mieć pretensje do świata. Chciałaby zrzucić wszystko na całe istniejące zło. Ale wie, że nie może. Ona znała odpowiedź na pytanie: DLACZEGO TO ONA?

Spóźniła się! O kilka lat. Zawsze miała wymówkę, żeby nie iść do lekarza. Plakaty w przychodni, zaproszenia do domu z wytłuszczonym napisem DARMOWA CYTOLOGIA. Zrób to nic nie boli! Traktowała jak nic nie znaczącą ulotkę reklamową.

Takich historii jest dużo. Dużo za dużo. Nie pozwól, żeby taka historia spotkała Ciebie, ani Twoich bliskich. Nie bój się, zbadaj się! Idź tam ze swoją przyjaciółką, mamą, babcią, ciocią, sąsiadką, daleką kuzynką. Weź ich za rękę zaprowadź do przychodni. Może to Tobie będą wdzięczne za kolejny dzień życia.

Wspomnij też, że tu w internetach są ludzie, którzy dużo o tym piszą, że to modne, że warto, że trzeba. No i że jest sobie taka Ania anielno.pl, która to siedzi po nocach i wymyśla jak tu pomóc takim kobietom, jak tu uratować jeszcze jedno życie. Robi jedną akcję i ciach! Cały internet wrze. Kolejki do przychodni nikt nie ogarnia co się dzieje. Porwała tłumy. Ania ma moc! Ja dokładam tu moją małą cegiełkę i cieszę się, że tacy ludzie jak ona poza bezmyślnym przesiadywaniem w internetach robią takie akcje.

Bo warto! Bo trzeba! Bo to modne!

Ja ostatnią cytologię robiłam w te wakacje! A Ty kiedy? Pochwal się. A jak nie masz się czym chwalić do odmaszeruj do swojej przychodni, a później wróć i powiedz, że w końcu to zrobiłaś. A ja z Anią przybijemy Ci piąteczkę!

PS. Przyłącz się do akcji. Pobierz grafikę i udostępnij u siebie na facebooku, instagramie. Dołóż swoją małą cegiełkę!

Możesz również zobaczyć

1 Komentarz

MartynaG.pl 19 maja 2016 at 13:29

Piękny test… i poleciały łzy goryczy we fragmencie, w którym cytowany jest liścik. Wiem doskonale, jak ważne jest to badanie, jak nie wolno go przeoczyć, jak dbać trzeba w tych czasach o to co w życiu najcenniejsze – zdrowie. Bo nie jesteśmy już tylko dla siebie… jesteśmy również dla innych.

Odpowiedz

Skomentuj