CiążaMummy zone

Co zabrać ze sobą do porodu? Wywiad z położną

posted by Marta M Styczeń 25, 2016 7 komentarzy

Jak to się stało, że spakowałam do szpitala pampersy (uwaga!) 3? Czemu oddałam tatce wkładki laktacyjne na chwile przed nawałem i jak to możliwe, że miałam tak dużą torbę, a tak mało miejsca?

Jak internet przykazuje w pierwszej ciąży spakowana byłam równo na miesiąc przed planowanym terminem. Listę rzeczy miałam w wersji papierowej, żeby widzieć co z niej znika. Jednak moja strona „aprzydamisię” nie miała żadnego instynktu samozachowawczego, szczególnie w kwestii ubrań, nie tylko dla dziecka ale i dla mnie. Czego efektem było oddanie tatce jednej z najpotrzebniejszych wtedy dla mnie rzeczy czyli wkładek. A pampersy? No cóż dalej uparcie twierdzę, że mi przy kasie podmienili ;-), a wtedy nawet rozmiar 3 wydawał mi się taaaaaki malutki ;-).

Po moich przygodach, przemyśleniach i chęci poprawy postanowiłam zapytać eksperta- Kasię. Pierwszą położną internetów, założycielkę portalu zapytajpolozna.pl i bloga blog.zapytajpolozna.pl o najczęściej popełniane błędy przy pakowaniu torby do szpitala i o to jak można tych błędów uniknać? Bardzo się cieszę, że Kasia znalazła dla mnie czas, żeby odpowiedzieć na kilka pytań. Nie mogłam lepiej trafić bo Kasia położnictwo ma we krwi. To nie tylko jej praca, ale przede wszystkim pasja! Swoimi przemyśleniami, recenzjami ciekawych książek dla rodziców i całą nagą prawdą o ciąży i porodzie bez lukrowania, owijania w bawełnę dzieli się u siebie na blogu. Dodatkowo poza teorią, Kasia obecnie jest ciążowym praktykiem, czego serdecznie gratuluję! Chętnie podglądam Kasię nie tylko na jej blogu, ale też na instagramie. Jak do tej pory nie znaliście tego człowieka orkiestry to czas to wszystko nadrobić!

Z Twojego doświadczenia jakie są najczęściej popełniane błędy przez kobiety pakujące się do szpitala? Przyznam szczerze, że sama popełniłam ich kilka. Po pierwsze wzięłam zdecydowanie za dużo ubranek „na wszelki wypadek”. Nie wiem jakim sposobem, ale pampersy, które spakowałam też były 2 rozmiary za duże! Co jeszcze spotyka kobiety?

Marta, to prawda. Jedna kwestia, to za dużo rzeczy “na wszelki wypadek”, druga jest taka, że osoba towarzysząca nie wie co się gdzie znajduje. To powoduje dodatkowy stres. Gdzie są pampersy, a jak wyglądają body itd. Ważne jest, żeby spakować potrzebne i praktyczne rzeczy do szpitala oraz pokazać osobie towarzyszącej co gdzie leży w torbie. Warto te najbardziej potrzebne rzeczy mieć na wierzchu, a tzw. zapasowe na jej spodzie. Bywa, że kobiety zabierają do szpitala krem do pielęgnacji okolic pieluszkowych, ale na odparzenia. Taki środek stosujemy tylko wtedy, gdy zobaczymy niepokojące zmiany. Natomiast w innych sytuacjach stosujemy maść natłuszczającą tę okolicę, która chroni przed podrażnieniem wynikającym z zabrudzonej pieluszki.

Rzadko, ale się zdarza, że rodzice zapominają wyprać ubranek przed narodzinami dziecka. Warto o tym pamiętać to dotyczy zarówno ubranek jak i rożka, kocyka, pieluszek materiałowych.

Z pewnością spotkałaś się, że po porodzie stosuje się na prawdę WIELKIE podpaski po porodowe. Takie warto wziąć ze sobą do szpitala na pierwsze dni. Bywa, że kobiety zabierają ze sobą podpaski tzw. “na noc”. Tylko one nie zdają egzaminu.

Zawsze polecam przyszłym rodzicom, żeby odwiedzili wybrany szpital. Dowiedzieli się co im oferuje. Na przykład nie wszystkie szpitale są wyposażone w laktatory. Jeśli kobieta chce karmić piersią warto, żeby rozważyła zakup laktatora, bądź zrobiła listę wypożyczalni. Żeby w razie potrzeby mieć go niemal natychmiast pod ręką.

Jak przewidzieć ile i jakich ubranek przygotować ze sobą, jest na to jakaś sprawdzona metoda? 

To jest o tyle trudne pytanie, że dzieci lubią robić niespodzianki. Pierwsze zmiany pampersa stanowią dla rodziców nie lada wyczyn. Dlatego bywa, że w trakcie jednego przewinięcia trzeba zmienić nie tylko pampersa, a i całe ubranko.

Myślę, że dobrze jest spakować ok. 5 kompletów ubranek. Na przykład: body + pajacyk, body + spodenki itd. Dodatkowo czapeczki, skarpetki, niedrapki (bądź większą ilość skarpetek. Gdyż skarpetki mogą nam zastąpić rękawiczki niedrapki) Natomiast w domu warto mieć przygotowane też kilka kompletów, które zawsze ktoś może na wymianę dowieźć. Proponowana ilość kompletów wynika z tego, że średnio mama z dzieckiem jest w szpitalu ok. 3 dni.

O czym kobiety najczęściej zapominają szykując wyprawkę i czy jest problem z tym asortymentem na oddziałach?

Tak jak wcześniej wspomniałam na pewno laktator. Myślę, że warto rozejrzeć się za tym sprzętem jeszcze w ciąży. Oczywiście nigdy nie wiemy jak potoczy się historia karmienia piersią, ale kluczowe są początki. Dlatego jeśli będzie potrzebne wsparcie za pomocą urządzenia warto je mieć bądź wypożyczyć. O tym pisałam na blogu:

http://blog.zapytajpolozna.pl/polog-karmienie-piersia/laktator-trudna-sztuka-wyboru-przygotuj-sie-przed-po-jest-zbyt-malo-czasu/

Prozaiczna rzecz, warto mieć ze sobą rolkę papieru toaletowego. Na wszelki wypadek.

Myślę, że dobrym pomysłem jest wzięcie ze sobą kilku podkładów jednorazowych.

Spotkałam się, że niektórym kobietom rodzina dowozi czajnik bezprzewodowy. Zazwyczaj w szpitalach jest dostępny czajnik na korytarzu. Natomiast jeśli jest możliwość mieć go w sali, to jest wygodniej.

Nie we wszystkich szpitalach są sklepiki, w których można by było kupić wodę, sucharki etc. Warto takie rzeczy wziąć ze sobą.

Czy jest coś co kobiety zawsze mają przy sobie i co niemal zawsze okazuje się zbędne?

Kobiety do szpitala często zabierają tzw. kapturki, silikonowe osłonki na piersi. Same diagnozują sobie tzw. płaskie brodawki. Często na wyrost. Poza tym ten sprzęt powinien być odpowiednio dobrany. Dlatego uważam, że nie powinno zakupywać go na wyrost. Osłonki, kapturki na piersi stosujemy tylko w wyjątkowych sytuacjach. Trzeba pamiętać, że taka osłonka stanowi pewną barierę między mamą, a dzieckiem. Pierś podczas pobierania pokarmu przez dziecko, nie jest tak intensywnie stymulowana jak bez nakładek. Dlatego ten sprzęt używamy tylko wtedy, gdy pojawią się wskazania.

Krem na odparzoną pupę dziecka. Jak widzimy takim produkt u mamy, prosimy by kupiła maść natłuszczającą.

A zapytam przewrotnie czy jest coś co kobiety mają i co niemal zawsze okazuje się niezbędne? 

Pierwsze co przyszło mi do głowy, to piersi kobiety. Będą potrzebne niemalże zaraz po narodzinach dziecka 🙂 Tutaj ważne jest, żeby zadbać o wygodną koszulę. Umożliwiającą karmienie. Sprawdzają się koszule na guziki powiedzmy typu męskiego, koszule do karmienia. Choć w przypadku takich ubrań dedykowanych stricte mamom karmiącym zawsze polecam zrobić próbę na sucho. Czy pierś wygodnie się wyjmuje, czy materiał nie zjeżdża na pierś, czy okienko nie jest za małe, niewygodne itd.

Dobrze jest też wziąć ze sobą stanik do karmienia. Na początek może być miękki, wygodny, trochę za duży. Łatwo rozpinający się. Warto taki stanik dobierać z brafitterką. Także przydadzą się wkładki laktacyjne.

O czym kobieta nie powinna zapomnieć dla siebie i dla dziecka szykując wyprawkę? Takie 3-4 rzeczy- must have.

Marta, zadałaś mi trudne pytanie. Jak pewnie domyślasz się musi paść na pierwszym miejscu:

Laktator– myślę, że najlepsze są elektryczne. Warto zainwestować w dobry sprzęt. Uwaga nie kupujemy używanego laktatora elektrycznego, a dlaczego? Ponieważ laktator jest urządzeniem osobistym. Jeśli korzysta z niego kobieta, która będzie miała grzybicę piersi. Urządzenie też ją będzie mieć. Dlatego, że w niewielkim stopniu mleko może przedostać się do środka urządzenia. Inaczej jest w przypadku laktatorów klasy szpitalnej, tutaj kobiety muszą dokupić indywidualne końcówki.

Poduszka do karmienia– dobra wygodna, stabilna poduszka do karmienia będzie niezwykle pomocna dla mamy karmiącej. Zawsze polecam w miarę możliwości obejrzeć taką poduszkę na żywo. Nie powinna być za miękka. Inaczej zapadnie nam się pod ciężarem dziecka. Trzeba będzie ją “układać”, a ona i tak się rozjedzie.

Dzienniczek Karmienia Maluszka/ Dzienniczek dnia i nocy Maluszka to są notatniki, które stworzyłam z myślą o mamach karmiących. Na początku szczególnie mamy chętnie zapisują sobie o której i z której piersi karmiły, kiedy było siusiu i kupki. Ułatwia to obserwacje rytmu dobowego dziecka.

kocyk– miły godny kocyk, ale taki, którym możemy maleństwo opatulić jak rożkiem. Przynajmniej ja takie lubię. Jeśli ktoś jest zwolennikiem rożków to polecam takie z kokardką. Lepiej się sprawdzają przy noworodku.

większa pieluszka niż tradycyjna– teraz można dostać pieluszki bambusowe, muślinowe. Przydadzą się latem do zakrycia wózka, albo delikatnego przykrycia dziecka. Natomiast w początkowym okresie mogą służyć do spowijania dziecka. Bywa, że dzieci nie mogą zasnąć, machają rączkami, zaczynają się denerwować. Gdy je spowijemy, utulimy, pokołyszemy, to one pięknie zasypiają. Takie opatulenie przypomina im czas kiedy mieszkały w brzuszku u mamy. Tam w pewnym momencie zrobiło się bardzo ciasno. 🙂

Mam nadzieję, że Kasia pomogła Wam uporządkować, niektóre informacje. Jakbyście mieli jeszcze jakieś pytania to zaglądajcie i piszcie do niej :-). A ja jeszcze raz dziękuję Kasi, że zgodziłą się poświęcić mi czas.

A teraz przyznajcie się jakie błędy wyprawkowe Wam się przydarzyły ;-)?

Możesz również zobaczyć

7 komentarzy

Alergiczne Dziecko 4 lutego 2016 at 21:00

Polecam artykuł na ten temat: http://alergicznedziecko.pl/mama-idzie-rodzic-czyli-co-wziac-ze-soba-do-szpitala/ + komentarze (tu też wiele przydatnych rad). Pozdrawiam!

Odpowiedz
Ania 26 stycznia 2016 at 19:27

ja spakowałam się oczywiście duużo wcześniej i zabrałam same bodziaki z długim rękawkiem, a rodziłam w sierpniu podczas „afrykańskich” upałów 🙂 haha ostatecznie córeczka leżała przykryta samą pieluszką 🙂
Z kwestii organizacyjnych dobrze przyszłemu tatusiowi spakować ubranko dla dziecka, pieluszkę, czapeczkę itd w oddzielną torebkę z napisem „po porodzie” 🙂 będzie łatwiej szukać 🙂

Odpowiedz
Asia 26 stycznia 2016 at 14:07

Zdecydowanie niewypałem okazały się tzw. majtki poporodowe – ciasne, obcierały, nieprzewiewne, po godzinie użytkowania cała paczka poszła do kosza i używałam zwykłych bawełnianych majtek. Kompletnie nie przydało mi się naręcze wkładek laktacyjnych (kupowałam jak tylko widziałam na nie promocję), bo zwyczajnie nie miałam przecieków. Mimo długiego karmienia piersią nie używałam poduszki do karmienia, był to zbyteczny wydatek… A z rzeczy, które absolutnie uratowały mi życie to maść na brodawki!

Odpowiedz
Agnieszka 25 stycznia 2016 at 19:55

Spakowana byłam dużo wcześniej, lekarze straszyli, że urodze 3 tyg przed terminem…byłam pewna, że jestem najlepiej przygotowaną mamą na porodówce 😉 , a tu się okazało, że 
-podkłady za małe, to wina koleżanki 😉 jej po cc wystarczyły takie małe przeznaczone dla dzieci,
-mąż musiał jeździć po aptekach szukać specjalnej maści na brodawki, o hartowaniu słyszałam jednak nikt nie powiedział, że poleje się krew,
-położna pod osłoną nocy musiała „pożyczyć” dla mnie pare listków kapusty i LAKTATOR 😉 tu z kolei założyłam, że opowieści o nawale i o tym że piersi zaczynają się zaraz pod obojczykiem są mocno przesadzone 🙂
-z 4 zestawów ubrań na wyjście mój syn zmieścił się jedynie w pajaca 🙂 wiedziałam, że będzie duży ale nie aż tak 59 cm 4270 g 🙂
W czerwcu czeka mnie powtórka z rozrywki mam plan przygotować się lepiej 😉

Odpowiedz
Marta M
Marta M 25 stycznia 2016 at 21:38

Świetna historia 🙂 !

Odpowiedz
salusiowa 25 stycznia 2016 at 14:40

Juz zagladneliśmy na bloga.. bardzo ciekawy! Na pewno nie ostatni raz…
Dzięki za wywiad.. za jakieś parę miesięcy i mi się to sprzyda

Odpowiedz
Marta M
Marta M 25 stycznia 2016 at 14:50

Ja już spakowana :-D, a po wywiadzie z Kasią zweryfikowałam moją torbę 😉

Odpowiedz

Skomentuj