Baby zoneMummy zoneZ przymrużeniem oka

Kto się boi latać?

posted by Marta M Lipiec 5, 2015 7 komentarzy

Nie zmylcie się tytułem nie będę Was edukować o podróżach z dzieckiem i o tym jak przetrwać kilka godzin z łobuzem na kolanie. Co myślą wszyscy pasażerowie jak Twój malec próbuje zagłuszyć dźwięk startującego samolotu oraz jak skutecznie udało mu się zmienić ciśnienie w kabinie, tak że wszyscy w popłochu zakładają maski z tlenem. To wszystko jeszcze przed nami, mam nadzieję, że w te wakacje uda się Nam jeszcze tego doświadczyć.

Ja chciałam się Was zapytać, ile razy próbowałyście brać się „za coś” i w pewnym momencie odpuszczałyście szukając tysiąca usprawiedliwień i dwóch tysięcy wymówek dlaczego nie mogłam „tego” zrobić? Od jutra biegam. Pierwsze mocne postanowienie poprawy jak waga od trzech dni nieubłaganie wskazuje więcej niż ustawa przewiduje. Tylko chwila, chwila nie mam butów, ani stroju. Ok. Jutro zakupy i po jutrze biegam. Zostawiasz grube stówki w sportowym, humor się poprawia i na samą myśl, że jest w czym pobiegać czujesz, że spadł pierwszy kilogram. Następny dzień nie ma męża, z dzieckiem trzeba iść do lekarza, przychodzi Pan elektryk, w banku coś się nie zgadza, dziecko płacze, uspokoić, obiad zrobić, o kolacji pomyśleć, zakupy. Dziś już nie mam czasu na bieganie. Jutro pobiegam. O kurcze dziś pada. Jutro pobiegam.

Z innej beczki. Czy kiedykolwiek chciałaś zacząć żyć ze swojej pasji? Rzucić pracę w korporacji i być „na swoim”? Co wówczas stało Ci na przeszkodzie, że dalej pozostało to w sferze „chciałabym”? Czemu nie zrobiłaś tego pierwszego kroku, który przybliży się do swoich marzeń? Powiem Wam, że jeszcze do nie dawna też tak miałam. Bałam się mówić o swoich planach, bałam się oceny innych. Bałam się porażki. Byłam zakładniczką swojego strachu. Ostatnio tak się miło złożyło, że miałam przyjemność poznać Izę z time for business tv. Iza opowiadała o swoim strachu, który towarzyszył jej na każdym etapie podejmowania decyzji, gdy odchodziła z korporacji, po to żeby zacząć żyć dla siebie. Strach był jej nieodłącznym towarzyszem. To co Iza zrobiła, to zakumplowała się z nim. Strach był dla niej motywatorem do działania. Zupełnie odwrotnie niż dla mnie. Ja strach traktowałam jak paralizator. Wolałam zamknąć się przed światem i żyć tylko dla siebie, nie wychylać się z okna, nie wychodzić przed szereg.

Najgorsze było to, że sama nie czułam się, ze sobą dobrze. Nie chciałam być zamknięta, bo lubię otaczać się ludźmi. Lubię otaczać się fajnymi ludźmi, którzy wnoszą coś pozytywnego do mojego życia. Zawsze chciałam mieć wokół siebie osoby, które będą tworzyły moje wspomnienia, w taki sposób, że będę za nimi tęsknić. Żeby to jednak zrobić musiałam wyjść z własnej skorupki, którą na własne życzenie budowałam przez lata. Musiałam zrobić ten pierwszy krok. A jednocześnie robiąc to mieć świadomość, że w ten sposób będę narażona na opinię innych, moją największą zmorę. W chwili podjęcia decyzji, przebicia mojej skorupki, otworzyłam się na ludzi. Wtedy pierwszy raz poczułam, że pękła we mnie moja pierwsza bariera. Chęć dzielenia się sobą z innymi była silniejsza niż strach przed ich osądem.

[dt_quote type=”blockquote” font_size=”big” background=”plain”]

Nie gadaj- działaj!

[/dt_quote]

W ten sposób powstał mój blog! Czułam, że nie mogę dłużej być własną zakładniczką. Że nie chcę już trzymać się na smyczy. Że, muszę zrobić ten pierwszy krok, żeby czuć się ze sobą lepiej. I powiem Wam, że mi się udało! Teraz czuję, że oddycham pełną piersią. A zapytacie o opinie innych? To tych „hejterowskich” jest promil, które na tle wszystkich innych pozytywnych słów po prostu giną. Nauczyłam się przez ten krótki czas zwracać uwagę tylko na te budujące i jest mi z tym bardzo dobrze :)!

Wiem, że u każdego z Was znalazłabym takich barier i ograniczeń milijjjony. Kiedy zacznę biegać- nie mam czasu. A może zacznę się zdrowo odżywiać- czy czekolada tuczy? Mój angielski kuleje- a te kursy takie drogie. Chciałabym wyjechać w daleką podróż- nie mam kasy. Nienawidzę swojej pracy- ale kto mnie przyjmie z takim CV? Co jeszcze, pomóżcie mi?

Albo nie! Nie chcę żebyście szukały w sobie ograniczeń. Poszukajcie lepiej drogi do ich rozwiązania. Tu jest kolejny krok, który ja podjęłam do lepszej wersji siebie. Będę „latała wyżej”! I to już niedługo, na lotnisku w Modlinie. Ze świetnymi dziewczynami Basią i Moniką zrobto.no Dziewczyny mają moc! Ciebie też chcę tam spotkać !

Nie wiesz jak zacząć? Co lubisz? Co chcesz robić? Co możesz zmienić w swoim życiu? Nie martw się tam bedą będą osoby, które wiedzą to za Ciebie i które Ci pomogą. Oto Oni:

Piotrekto on zna Twoje mocne strony. Sprawi, że po wyjściu z lotniska nie będziesz już tą samą osobą.

Bakusiowa mama– zna ją cały internet, to ona wyznacza trendy, wie jak zgromadzić wokół siebie dużą społeczność. Nie ma dla niej tematów tabu. To ona wskaże Ci drogę do sukcesu, opowiadając jak sama to zrobiła.

To dzięki uprzejmości Magdy prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz będziemy w hangarze strażackim na lotnisku w Modlinie.

A oto dwie wesołe sprawczynie całego zamieszania Monika i Basia 🙂

No i jeszcze gwiazdy specjalne spotkania, dziewczyny które nie boją się latać. Blogerskie inteligencje. Wrażliwe i piękne kobitki, które samokształcenie mają w genach, a ich blogi wzbudzają podziw i zachwyt. Nie wierzycie? Sami sprawdźcie ! (kliknij w obrazek 🙂 )

Uwaga !

Jeżeli tylko chcecie dowiedzieć się więcej o warsztatach, zajrzyjcie do dziewczyn zrobto.no lub kliknij w obrazek i od razu znajdziesz się na stronie warsztatów 🙂 !

Mam nadzieję, że się poznamy 🙂

Do zobaczenia na lotnisku 🙂

Możesz również zobaczyć

7 komentarzy

Magda 13 lipca 2015 at 14:08

no i tu mnie masz. Z tym, że Tobie udało się mnie zmotywować. Zaczynam powoli dłubać. Wstyd i lęk przed tym wylaniem swoich mądrości do internetu… poszedł się huśtać.
Już dawno przestałam bać się działać. Wpajała mi ten strach od dziecka matka, zatrudniona przez państwo. A ja? ja N-I-E Z-N-O-S-Z-Ę nadzoru. Jestem sama sobie dyrektorem. Sama sobie kijem i batem i mam najwredniejszego szefa pod słońcem- siebie! Zasuwam i podnoszę swoje kwalifikacje, działam codziennie, nie ograniczam się mimo nakazu wyluzowania i ‚mam nadzieję Pani Magdo, że zmienimi tryb życia, prawda? damy radę?’ no tak, gin może da radę ale u mnie klientela jest nieco bardziej ruchliwa i żywa w swoich działaniach.
Nie można się bać. Nauczyłam się że żaden lęk mnie nie może sparaliżować. To mąż, który zawsze powtarzał- no i co? przecież zawsze jest jakieś rozwiązanie. I tak teraz żyję. Nie martwię się, że nie zapłacę 5000 rachunków tylko 3 bo tyle mam. Przejdzie na nast mies. i w końcu zapłacę a za 2 mies wyjdę na prostą. Nie miałam grosza otwierając swoje placówki. Nie miałam wiedzy. Miałam strach w myślach i chęć zmiany życia. Moje życie zmieniła ONA. i ON. Ona – bo to dzięki niej dowiedziałam się, że dzieci to ja. On bo pokazał że mam zdolności, że jestem kreatywna. Nie dałam ciała. Nauczyłam się być pewną siebie. nie odkładam nic na jutro ze względu na lęk, ewentualnie mam lenia w pupie. Nie poddaje się i nie ryczę jak baba. Życie trzeba chwycić za… no to już wiecie sami 🙂

zazdroszczę możliwości uczestnictwa. Ja z zadupia na południu nie mam szans na takie wojaże 😀

Odpowiedz
Marta M
Marta M 13 lipca 2015 at 20:54

Żałuję, że Cię nie było, a na warsztaty nawet z Wrocławia dojeżdżali więc nie ma wymówek :P.
Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ruszyłaś z blogiem! Masz moje wsparcie !
Będziesz moim pierwszym blogowym dzieckiem 😉
3mam mocno kciuki i będę zaglądała, bo widzę że masz światu wiele do powiedzenia :)!

Odpowiedz
Magda 13 lipca 2015 at 21:44

Mamoooo! 😀 :*

Odpowiedz
radoSHE 10 lipca 2015 at 10:09

Będę jutro bardzo ubolewać, że mnie nie ma! 🙁
Ale bawcie się dobrze i czerpcie wiedzę i inspiracje!:)
Takie towarzystwo! :*

Odpowiedz
Marta M
Marta M 10 lipca 2015 at 10:14

A ja żałuję, że Ciebie tam nie będzie 🙁 ! Udanej zabawy życzę, wytańcuj się tam za wszystkie czasy 😉

Odpowiedz
Ania 6 lipca 2015 at 12:40

Szykują się super warsztaty 😉

Odpowiedz
Marta M
Marta M 6 lipca 2015 at 17:21

Can’t wait ;)!

Odpowiedz

Skomentuj