Mummy zone

Cykl fotograficzny zoomi- fotografia dla początkujących (cz.1)

posted by Marta M Styczeń 15, 2015 7 komentarzy

Chciałabym uruchomić na blogu cykl wpisów fotograficznych. Ja wiem, że w internecie, aż kipi od tryliarda takich wpisów, ale zobaczycie, że nie znajdziecie tu kopiowanych treści i nic nie mówiących regułek, a wiecie dlaczego? Bo sama ich nie rozumiem, bo sama się uczę. Chcę robić lepsze zdjęcia, chcę zgłębiać zakamarki fotografii, chcę się uczyć i chcę żebyście robili to ze mną!

Fotografia od zawsze mnie fascynowała, uchwycenie chwili, która już nigdy się nie powtórzy, a którą możemy przywołać, to było to! Nigdy nie bałam się wyjmować aparatu, kłaść go na ziemi, ubierać w okulary, chować za kamień czy kłaść na skale. Poza ogólnopojętą wizją zdjęcia, którą zawsze miałam, nie wiedziałam nic i nic nie potrafiłam. Próbowałam się bawić aparatem i korzystać z trybów półautomatycznych, chodź wówczas i tak najlepiej wychodziły na automacie (wstyd się przyznać, ale tak było). Ale teraz stop! Basta! Wyłączamy automaty i same decydujemy o Naszych zdjęciach. Oczywiście jedno wyjdzie, a 100 wyląduje w koszu. Później dwa wyjdą, a 100 wyląduje w koszu i tak do momentu, aż osiągniemy satysfakcjonujące Nas statystyki zdjęć odrzuconych.

Zastanawiałam się od czego mogę zacząć taki cykl, co będzie jego najlepszym wprowadzeniem. Chodź nie wiem czy dobrze wybrałam to pozwolę sobie zacząć od samego urządzenia. Zapoznajmy się z nim. Rozpracujmy jego wszystkie tryby, a może nie wszystkie, bo to będzie trochę za dużo, a wiadomo, że od przybytku informacji głowa rozboli.

Obecnie jestem w posiadaniu dwóch aparatów jeden to aparat cyfrowy sony hx400v, a drugi to lustrzanka sony alfa 500. Jakie są wady i zalety poszczególnych aparatów nie będę mówiła. Póki co zaprzyjaźniam się z lustrzanką, ale do tego cyfrowego jeszcze na pewno powrócę. A teraz rozłóżmy je na czynniki, tffuu, raczej na tryby 😉

Po pierwsze tryb automatyczny (w większości aparatów oznaczony kolorem zielonym). Tryb, który myśli za Nas i za Nas pracuje- Od dziś zapominamy o nim!

Tryby półautomatyczne:

P– automatyczne ustawienie czasu migawki i przysłony- do naszej decyzji pozostaje ISO i strefa twórcza

A– priorytet przesłony- czyli efekt rozmycia tła. Im mniejsze wartości przysłony tym efekt rozmycia tła większy. W trybie tym ustawienia czasu naświetlania są automatyczne.

S– priorytet migawki- czyli zatrzymanie lub uchwycenie ruchu. Krótszy czas naświetlania umożliwia „zamrożenie” ruchu, dłuższy czas naświetlania powoduje efekt rozmycia.

M– tryb w pełni manualny. Od dziś manual to Nasze drugie imię. Tryb, w którym to my decydujemy o wszystkim! Czas otwarcia migawki, wartość przesłony, wartość ISO i cała reszta. Strefa oznaczona literką M. Tylko w tej strefie będziemy się poruszać.

Aparaty te wyposażone są jeszcze w inne tryby, portretowe, krajobrazowe, makro etc. Ale jeżeli przerzucamy się na manualny, to szkoda mojego czasu na pisanie i Waszego na czytanie ;).

Na początku Naszej kariery fotograficznej, warto jest zapoznać się ze swoim aparatem, przymierzyć się do niego. Dobrze jest poświęcić czas na prawidłowe ułożenie aparatu. Po pierwsze jedną ręką łapiemy aparat za rękojeść, jednocześnie mając swobodny dostęp do spustu migawki. Kciuk tej samej ręki powinien mieć swobodny dostęp do pokrętła regulującego wszystkie parametry oraz dżojstika ustawiającego punkt ostrości. Druga ręka jest nie mniej ważna, bo to ona decyduje o tym czy zdjęcia będą poruszone czy nie. Ręka ta nie tylko powinna spoczywać na obiektywie, regulując odległość od fotografowanego obiektu, ale przede wszystkim powinna podtrzymywać aparat.

Aparaty, którymi ja mam przyjemność pracować.

Prawidłowe pozycje trzymania aparatu

Reasumują to wszystko co napisałam.

1. Ustawiamy tryb pracy aparatu na MANUALNY. Wyjdzie, czy nie wyjdzie będziemy próbować.

2. Poznajemy Nasze aparaty i ćwiczymy jego odpowiednie uchwycenie.

Na dobry początek to tylko tyle i aż tyle. Bardzo bym chciała, żeby cykl tych wpisów był regularny, ale biorąc pod uwagę to, że ten wpis przygotowywałam kilka dni (tak, tak dobrze przeczytałyście, ten nie żaden długi esej zajął mi kilka dni). Moja córka dokładnie wie jak zorganizować mi czas. Mam więcej pomysłów niż czasu na ich realizację, ale drobnymi kroczkami mam zamiar zaznaczać swoje miejsce w internecie :).

Jeżeli macie pomysły, sugestie co do cyklu wpisów, to chętni wysłucham. Pamiętajcie, że żadna ze mnie profesjonalistka, że też się uczę i chętnie będę pokazywała to czego się nauczyłam i nie ukrywam, że chętnie będę obserwowała wasze postępy :). Śmiało linkujcie do swoich zdjęć, wysyłajcie mailem, chwalcie się na fb czy na instagramie, na pewno będę śledzić :).

Już na sam koniec trzymajmy się hasła, które będzie Nam towarzyszyć:

„Fotografia to hobby dla każdego”

Możesz również zobaczyć

7 komentarzy

Iwona z things2love.pl 22 grudnia 2015 at 12:46

Cykl dla mnie!! 🙂 Będę zaglądać i się uczyć!! W końcu prosto i przyjaźnie napisane i wytłumaczone od podstaw !!
Dziękuję Marta :* Może jednak te moje zdjęcia za rok będą 😀

Odpowiedz
Marta M
Marta M 22 grudnia 2015 at 17:21

Tylko bez „może” 😉

Odpowiedz
Magda 19 grudnia 2015 at 11:19

A ja próbuje i próbuje 🙂 może nie wpakowalam milionów w aparat bo ze wszystkich które jako laik miałam w ręce najbardziej spodobał mi się canon eos 1200d, przede wszystkim chwycilam go i nie chciałam puscic. Kiedyś było mi głupio ze na głupi spacer turlam się z aparatem jaj koreański turysta ale teraz się tylko ciesze jak mam taką okazję 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 19 grudnia 2015 at 14:02

Najważniejsze żeby aparat dobrze „leżał w ręku” i żeby się z nim dogadywać ;). Ja przy zmianie na nowy od razu wiedziałam, który to TEN 😉

Odpowiedz
madame B 18 stycznia 2015 at 19:09

Mnie wpis bardzo się podoba i na pewno wypróbuję Twoje rady 🙂

Odpowiedz
Pani Gackowa 15 stycznia 2015 at 21:48

Dzięki za wpis. Zawsze chciałam pobawić się fotografią, ale ciągle tłumaczyłam sobie, że zwykłą cyfrówką to nie ma się, w co bawić, a w lustrzankę nie zainwestuję, bo nie ogarniam nawet podstaw. A po lekturze Twojego wpisu, patrzę, a tu mój aparacik ma takowe funkcje, które dzięki Tobie wreszcie rozkminam 😛 (czytanie instrukcji olałam, bo ma ze 150 stron). Teraz mnie zmobilizowałaś do działania. A jak można sobie zrobić u Ciebie zamówienie na posty, to ja poproszę coś to tym, jak zrobić zdjęcie szybko przemieszczających się obiektów, czyli mojego syna, który porusza się z prędkością światła 🙂 i jak uzyskać fajny efekt rozmytego tła, tak, żeby wyeksponować np. cudną buźkę mego pierworodnego 😉 Się rozpisałam….. pozdrawiam 😉

Odpowiedz
Marta M
Marta M 17 stycznia 2015 at 18:12

Bardzo się cieszę, że spojrzałaś na swój aparat ;), aparaty cyfrowe też świetnie dają sobie radę, z mojego punktu widzenia gorzej się je obrabia na komputerze. Następne wpisy będą właśnie o podstawowych parametrach i o tym jak ustawić aparat, żeby „zatrzymać” na nim maluszka, mam bardzo fajny schemat, który w łatwy sposób pozwoli zrozumieć Ci jak te parametry współdziałają ze sobą. Warto zaglądać i śledzić kolejne wpisy 🙂

Odpowiedz

Skomentuj