Całkiem serioCiążaMummy zone

Ciąża na NFZ? Odchodzi w zapomnienie !

posted by Marta M Wrzesień 7, 2015 10 komentarzy

Płacę podatki, nie choruję, nie ściemniam, nie biorę fałszywych zwolnień. To czy dużym obciążeniem będzie prowadzenie ciąży na NFZ?

Jak się okazuje jednak tak. Bo większość kobiet wybiera prywatną ścieżkę. Ilu mam dzieciatych znajomych, a jest ich trochę, uwierzcie. Nie znam nikogo, absolutnie nikogo kto nie płacił za ciąże. No nie ma! Każdy za coś płacił. A najczęściej „tym czymś” jest cała ciąża, hahh… A jakby inaczej. Wszystkie wizyty, USG, medyczne zachcianki. Płacili cały czas, bo trzeba. No właśnie trzeba? Zastanawiam się. Co kieruje nami kobietami, że lgniemy w prywatny sektor, właśnie podczas ciąży? Absolutnie nie twierdzę, że to źle. Lekarze muszą jakoś żyć, bo z samej budżetówki to pensje gorsze niż hostessy w supermarketach. Wiem dokładnie jak wygląda różnica między prywatną, a państwową opieką zdrowia. Znam temat od podszewki. Ale czy dla ciężarnych nie ma żadnej taryfy ulgowej? Wiecie brak kolejek, najlepsi specjaliści, luźny przepływ informacji, zero zmartwień i te sprawy.

Po zebraniu krótkiego wywiadu środowiskowego, mam wątpliwości. Ależ czym jest moja skromna „grupa badawcza” w porównaniu do Was wszystkich setek kobiet, a nawet tysięcy, które tu przychodzą. Tak liczę już Was w tysiącach ! No dobra profesor google ze swoim sztabem krasnoludków robi to za mnie, ale ja mu wierzę, że tak jest.

Dlatego z czystej kobiecej ciekawości postanowiłam to sprawdzić. Tak zrobię to, no ! Zajrzę Wam do portfeli i policzę Wasze dudki. Ile to każda z Was wydała na swojego nienarodzonego brzuszkowego. I nie mówię o ubrankach, wyprawkach, mamusiowych gadżetach, to je zupełnie inna bajka. Tylko to co w ciąży najważniejsze. Zdrowie. Na co wydawałyście najwięcej? Dlaczego? Czy warto? Lekarz, USG, położna, poród? Płaciłyście za to?

Zbiorę później Wasze dziengi w jedną całość. Pobawię się w exelu. Wyciągnę średnią arytmetyczną. I powiem Wam, moim internetowym koleżankom jak to jest w rzeczywistości. Czy rzeczywiście jest tak, że za ciąże „trzeba płacić”. Czy Wy wszystkie płaciłyście, no i ile Was to kosztowało?

No ale właśnie koleżanki moje miłe. Tak, tak Wy wszystkie co to czytacie i znacie temat. Przecież to do Waszych portfeli chcę zajrzeć. Zatrzymajcie się na chwilę. Wypełnijcie mi tą króciutką ankietę, żeby ta moja grupka liczniejsza była niż te moje kilkanaście kobitek, co to porodziły niedawno swe dziecięta.

Przesyłajcie mi swoje ciążowe historie. Co Was najwięcej kosztowało i nie zdrowia tylko pieniędzy ofkors, albo za co dobrowolnie bez żadnego przymusu płaciłyście. Co Was najbardziej wkurzało w tym płaceniu, lub nie płaceniu. Tak po prostu, jak porządnego obywatela RP, który to podatki płaci, nie choruje itepe.

Łapcie mojego maila mutrynki@gmail.com tam czekam na Wasze historie, które opowiem światu.

Najciekawsze będę udostępniała na moim >FB<. A te best of the best umieszczę w moim wpisie podsumowującym.

Po ankietkę klikajcie o tu na dole w ten obrazeczek. To zajmie tylko chwilunie aj promys, a chyba Wy też jesteście ciekawe jakie wyjdą z tego kwiatki? Obiecuję wszystko Wam powiedzieć, zdradzić te najbardziej hot and not historyjki, bo z nie jednej można by napisać niezłą telenowele.

tlo do ankiety

To jak o ile chudsze były Wasze portfele świeżo po ciąży?

Możesz również zobaczyć

10 komentarzy

kretucha 9 listopada 2015 at 10:16

W pierwszej ciąży (3 lata temu) na początku odwiedzałam ginekologa na NFZ, ale wyraźnie było widać, że nie jest z tego zadowolony i robił problemy gdy poprosiłam o wydruk z USG lub chciałam aby w wizycie towarzyszył mi mąż. W związku z tym w połowie ciąży poszłam do innego gina prywatnie. Wizyty były co 4 tyg. płatne 120 zł, do tego płatne badania laboratoryjne. Teraz jestem w 28 tc i od początku (czyli 6tc) chodzę prywatnie. Nie było problemów z otrzymaniem L4 (bo pracowałam fizycznie po 8-10h i to na stojąco). Wizyty są co 3 tyg i kosztują 150 zł + koszt badań laboratoryjnych. Ale ku mojemu zdziwieniu dostałam też skierowania na badania prenatalne (USG + test PAPPA, USG połówkowe) finansowane przez NFZ. Nie zarabiamy z mężem dużo i te 150 (a czasem 300 zł) na lekarza w miesiącu jest sporym wydatkiem, ale czego się nie zrobi dla zdrowia maleństwa i swojego świętego spokoju 🙂

Odpowiedz
Marta M
Marta M 9 listopada 2015 at 12:04

Na tych maluszków wydamy choćby ostatnie złotówki 😉

Odpowiedz
Magda 10 września 2015 at 14:07

tak wydaje się tysiące, bo wizyty bo badania, ale powiem ci jak potraktowałą mnie pani w przychodni gdy przyszłam do niej z 40 st gorączki, i w piersi zaczynał robić się ropień. Co usłyszałam? (3 h siedziałam w kolejce)
-Tak jest jak się chodzi prywatnie apotem się przychodzą prosić do żebraków!
-Gówniary za rodzenie dzieci się biorą a potem zawracają mi głowę jak ja kończę o 12 w piątek i chce mieć spokój
– nie będzie pani karmic po zapaleniu? nie powinna pani byc matką! nie zasłużyła pani na dziecko!

coś mam dodać?

dziękuję, wolę zapłacić, mieć co miesiąc usg, prywatny szpital z 2 osobowymi salami i łazienką a nie masową porodówkę gdzie na raz rodzi 6 osób, jedna sala do rodzinnego i jak nie wstrzelisz się w czasie to masz problem. Znieczulenie płatne a wszystk pamięta Gierka.
Czy warto płacić? tak. Zapłaciłam za ciążę z zośką, płacę teraz za ciążę z iwem i jeśli bóg da mi jeszcze z 2 dzieci też będę płacić za ciążę i wszystkie badania.

Co ciekawe, cieężarne mają miec pierwszeństwo w przypadku wizyt np u internisty. 3 razy w tej ciąży byłam w ośrodku, co miesiąc płacę jak dla mnie gigantyczne składki do zusu, i w trakcie tych 3 razy nikt mnie nie przyjął mimo gorączki i ‚wysokiej’ ciąży. Mojej lekarki nie widziałam od 3 lat. Dlatego wolę dokładać się mojej gin do tankowania auta o wartości 3 lub 4 większej niż nasze a mieć pewność, że moje dziecko urodzi się zdrowe.

Odpowiedz
Marta M
Marta M 10 września 2015 at 14:40

Po tym co napisałaś szczęka opada !

Odpowiedz
Ola 9 września 2015 at 21:06

Ja jestem w 5msc, chodze co miesiąc i płace 150-200zl za wizytę. Bądź co bądź, ginekolog konkretny, dokładny, nie przyjmuje pacjentek „na czas” tylko nie spiesząc się wykonuje badanie i usg, i oglądowe jeżeli potrzeba. Odpowiada na każde pytanie i ani razu mnie nie krytykował. Wczesniej chodziłam do innej lekarki, która co prawda brała 100zl za wizytę, ale miałam wrażenie że wiecznie się spieszy, usg wykonuje tak żeby ona sobie obejrzała dziecko, a rodzice sa na dalszym planie. Miałam wrażenie, ze traktowała mnie przedmiotowo bo mam 18 lat i jak mówiła „jej córka tez ma tyle i nic nie umie zrobić”. Także to, że prywatnie, wcale nie oznacza że lepiej, lekarz lekarzowi nie równy 🙂 z publicznymi nie mam porównania niestety, ze względu na młody wiek i pierwsza ciąże, miałam z narzeczonym wiele obaw i zdecydowaliśmy sie na prywatnego lekarza. Jednak troche przeleżałam w szpitalu i jednak miałam wrażenie, ze lekarze traktują tam pacjentki trochę masowo i przedmiotowo, nie indywidualnie 🙁 jak jest na wizytach nie wiem. pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Ola 9 września 2015 at 21:10

jeżeli chodzi o wybieranie prywatnych lekarzy, mam wrażenie że kobiety po prostu chcą mieć pewność, że lekarz dokładnie podejdzie do swojej pracy, wiadomo w ciazy chce sie mieć pewność, ze maluszek się rozwija zdrowo, niezależnie od wydanej kwoty 🙂 a jak każdy podejrzewam wie, jak w grę wchodzą pieniądze, zupelnie inaczej sie nawet rozmawia, niestety. Nie obrażając lekarzy z powołania, a wiem ze tacy na pewno są, tylko trzeba mieć szczęście zeby na nich trafić 🙂

Odpowiedz
www.MartynaG.pl 8 września 2015 at 09:29

Ja chyba nie zliczę…. u lekarza przez 6 miesięcy wstawiałaś się średnio co tydzień/2 tygodnie na dokładne badanie z USG i kolejne skierowania. Wówczas wizyta kosztowała 80 zł – czasami nie brał już od nas pieniążków… Wypełnię Ci tą ankietę – tylko to podsumuję.

Ale dodać tu też muszę – w tej chwili absolutnie nie żałuję, że chodziłam do lekarza prywatnie. Wiele razy przebywałam w szpitalu i szczerze powiem – widzę różnicę w podejściu do pacjentów. Obchodzono się z nami jak z jajkiem… Mam fantastycznego lekarza i oddałabym mu wszystko by tylko móc jeszcze raz doznać cudu narodzin.

Odpowiedz
Marta M
Marta M 8 września 2015 at 09:33

Co tydzień/2 tygodnie to trochę musiało kosztować. Ale każda kobieta, jak coś się dzieje z jej maleństwem jest w stanie wydać wszystkie pieniądze świata!
Ten słodki uśmieszek jest tego wart :)!

Odpowiedz
Joanna 7 września 2015 at 21:35

30 euro ! Tyle musiałam zapłacić . Za glukozę to wszystko . Cała ciąża refundowana z naszych podatków ale ja mieszkam w de . Pozdrawiam

Odpowiedz
Marta M
Marta M 7 września 2015 at 21:40

Pozdrawiamy zza wschodniej granicy. Tu już słyszę, że tysiące się wydaje ehhh…

Odpowiedz

Skomentuj