Całkiem serioMummy zone

Czekam na gorsze czasy

posted by Marta M Październik 6, 2015 6 komentarzy

Szkoda, że w liceum nie miałam takiej zdolności przyswajania informacji jak na początku macierzyństwa. Wszystko co do mnie trafiało zapisywało się w szarych komórkach bez zbędnego powtarzania. I tak oto pewnego dnia usłyszałam magiczne zdanie.

„Zobaczysz później będzie tylko gorzej”. Czy Wy wiecie jak ja się bałam tego „później” i tego „gorzej”?! Nie byłam na tyle mądra, żeby zapytać co to znaczy to „gorzej”, teraz myślę, że ze strachu nie pytałam, wolałam nie widzieć tylko czekać na „ten czas”. I tak mi mijały dni i tygodnie, a ja cały czas czekałam…

Skończyłyśmy okres noworodkowy, Jula zaczęła się pięknie uśmiechać, wyciągać rączki, machać nimi w każdą stronę jakby miała się poderwać i wystartować z tej swojej leżanki. Czułam z każdym dniem, że poznajemy się jeszcze bardziej i uzależniamy się od siebie jeszcze mocniej. To było piękne!

Później był okres kiedy to zaczęło się pełzanie. Już wiedziałam, że oka spuścić nie można, że obiadu spokojnie nie ugotuję, że trzeba poświęcić więcej uwagi, bo nie wiadomo gdzie tam zapełznie i co w tym ciemnym kącie znajdzie. Ale wiecie co? Ja znów cieszyłam się jak dziecko na gwiazdkę, że oto moje dziecię przemierza swoje pierwsze szlaki i odkrywa nowe kąty, że robi się takie „niezależne”.

Wtedy miałam już swoją teorię na temat tego całego „gorzej”, ale o tym zaraz…

Nastał okres kiedy moje dziecko było zawieszone między staniem, a chodzeniem. Widziałam jak bardzo chce dać tego kroczka, jak bardzo się stara, ale wciąż nie wie jak pokonać tę siłę grawitacji i czemu ona nie pozwala jej chodzić. Wtedy zaczęłam podpytywać te bardziej doświadczone mamuśki jak to jest, kiedy ono już chodzi? Jak na początku zdania usłyszałam magiczne „teraz to jest gorzej”. Uśmiechnęłam się pod nosem i w duchu nie mogłam się doczekać mojego „gorzej”.

Wtedy naszła mnie refleksja, dlaczego część mam traktuje kolejne etapy rozwoju dziecka i zmiany jakie zachodzą w ich życiu, jako coś gorszego. Czy to tylko takie niefortunne stwierdzenie i zwykła kobieca chęć poużalania się nad sobą, czy faktyczny stan ich umysłu. O to już nie pytałam, ale mogłam sobie domniemać.

Bo jak to faktycznie jest? Sama bardzo łatwo przyzwyczajałam się do dobrego. Stałe pory drzemek pozwoliły mi na dokładne zaplanowanie dnia. Jej niemoc przemieszczania się pozwoliła mi spędzać więcej czasu w kuchni, na zakupach, w łazience, wszędzie… Ale to się zmieniało i to bardzo szybko. Ten etap przejściowy był najtrudniejszy, bo wymagał od Nas poznania się na nowo i zrozumienia na co możemy sobie pozwolić. Ale ja zawsze dostawałam od niej coś w zamian! Nigdy nie kazała zmieniać mi się „za darmo”.  Mniejsza ilość drzemek- za jeden świadomy uśmiech. Pierwsze kroki w moją stronę, pierwsze wyciąganie rączek i taka zwykła córeczkowa chęć przytulenia się do swojej mamy- to powodowało moje wzruszenie. Dostaje od niej więcej, niż ona wymaga ode mnie. To naprawdę dobry interes.

Dlatego jak kiedykolwiek przyjdzie Wam usłyszeć, że „teraz będzie gorzej”. Pamiętajcie, że w macierzyństwie nie ma gorzej, jest po prostu inaczej. Nie warto jest przyzwyczajać się do tymczasowych stanów rzeczy, bo one miną. Warto jest się nimi cieszyć i je wspominać, ale nie uważać, że czeka Nas coś gorszego. Bo macierzyństwo to składanka chwil, które warto uwieczniać i celebrować one nie wrócą, przyjdą nowe…

Możesz również zobaczyć

6 komentarzy

Alicja - o chlopcu i 6 października 2015 at 22:52

Chyba miałam szczęście 🙂 najbardziej zapamiętałam zdanie mojej kuzynki ” im dalej tym lepiej ” 🙂

Odpowiedz
Marta 6 października 2015 at 21:52

Z tymi gorszymi czasami jest jak z tą truskawką co uczula 😉
Choć mówią, że małe dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot… 😉

Odpowiedz
bazyljuszka 6 października 2015 at 13:59

Myślę że to po prostu niefortunne stwierdzenie. Dla matki która całe dnie spędza sama z raczkujacym dzieckiem faktycznie jest „gorzej” bo np. teraz nie może na spokojnie zrobić obiadu a wcześniej było „lepiej” bo dziecko leżało w jednym miejscu na macie. Niby „gorzej” ale jaka to radość kiedy patrzysz na swoje dziecko i widzisz jakie robi postępy 🙂

Odpowiedz
Marta 6 października 2015 at 11:19

Gorzej to będzie chyba dopiero jak Mała pójdzie na imprezę, a ja będę stać w oknie i czekać na jej powrót. Na razie jest cudownie…. na każdym etapie rozwoju. Każdy samodzielny krok, każda nowa czynność napawa dumą i sprawia, że dzień staje się piekniejszy.
Nie wiem co znaczy gorzej… U nas jest tylko lepiej (choć fakt-inaczej)…

Odpowiedz
www.MartynaG.pl 6 października 2015 at 08:52

Oby te zapowiadane gorsze czasy nie nadeszły 🙂 a są na to szanse 😛

Odpowiedz
Marta M
Marta M 6 października 2015 at 11:01

Cały czas czekam 😉

Odpowiedz

Skomentuj