Z przymrużeniem oka

Blogi parentingowe rządzą. Wiadomo !

posted by Marta M Maj 7, 2015 7 komentarzy

Parentingowa blogosfera to coś co mnie totalnie pochłonęło. Ostatni okres ciąży był dla mnie czasem aktywnego tworzenia mojego miejsca. Opcja „wicia gniazda” przeniosła się na łamy internetu. Często zgubne dla mnie cwaniactwo „chcę sama” sprawiło, że zajęło mi to dłużej niż ustawa przewiduje. Z perspektywy czasu wiem, że nie ma tego złego… Bo biorąc czynny udział w dyskusji o opcjach stawiania strony w internecie, mogę poszpanować ;).

Cieszę się, że cały parenting jest to najprężniej rozwijająca się gałąź blogowania, bo jest tu na prawdę duuuużo ciekawych, rzetelnych blogów. Dziewczyny fajnie wspierają, inspirują, motywują, głaszczą po ramieniu jak trza… Czy jest coś bardziej poprawiającego samopoczucie w tych najtrudniejszych chwilach rodzicielstwa niż myśl, o kurcze „MAM TAK SAMO”. To nie ja jestem zła/inna/dziwna, tu wszystkie mamy tak mamy ;). Przepraszam, za to pierwsze stwierdzenia „dziewczyny”, ale to je miałam w głowie. Daleka jestem od ujmowania mężczyznom, bo ich blogi są równie świetne i zupełnie inne niż te babskie. Nie ma tam różu i kolorowych ubranek, za to są przepełnione tekstem o prawdziwym, aktywnym i nowoczesnym ojcowskim podejściu do rodzicielstwa. Nie kategoryzują, nie dyskryminują, są partnerami dla swoich żon i bohaterami dla swoich dzieci.

W blogach lubię to, że czytając je od deski do deski masz wrażenie, że autor przemawia Twoim językiem, on w Tobie siedzi i wylewa wszystko na ten ekran. Jest to klucz do sukcesu całego parentingu. Jak są blogi, na których szukasz inspiracji do domu, podglądasz co się teraz nosi, co jest  top a co passe, czytasz artykuły, które nic nie wnoszą do Twojego życia, tak na paretingach jest zupełnie inaczej. Tam wpadasz celowo. Bo często zagubiona stawiając pierwsze kroki w nowej roli nie wiesz czy robisz dobrze, czy źle. Doświadczenia koleżanek „po fachu” nie zawsze rozwiązują problem, a często problem może właśnie wtedy się zacząć… Na myśl, że to ze mną/moim dzieckiem/moimi hormonami/powietrzem w domu jest coś nie tak, przyprawia Cię o migrene. Fora, fejsbukowe grupy wsparcia i wzajemnej adoracji nie zawsze rozwiązują Twoje wątpliwości, a często mogą być gwoździem do trumny. Mamy po godzinach jedną dziurką wciągają historie z pampersa wzięte robiąc sobie z kobiet deser, a te nieświadomie wpadają w paszcze lwa.

Ostatnio przepytałam kilka koleżanek o to czego brakowało im w ciąży/na początku macierzyństwa. Wszystkie jak jeden mąż odpowiadały- integracji ! I myślę, że to właśnie jest kluczem do sukcesu rodzicielskiej blogosfery. Bo kogo jak nie ciężaróweczki i mateczki można spotkać na blogach. A kto je pisze? No przecież, że też ciężaróweczki, mateczki i tatusiowi wizjonerzy walczący o utrzymanie swojej pozycji na równej stopie z kobietami. Fora i dyskusje, które powstają pod wpisami są kontrolowane przez nich samych, co zapewnia ich wysoki poziom. Swoją drogą szkoda, że czasy kiedy to w klatce znało się wszystkich sąsiadów, wszyscy byli ciociami i wujkami, a sąsiedzkim imprezom, spotkaniom nie było końca, odeszły w zapomnienie. Szkoda, że na zamkniętych osiedlach poza życzliwym uśmiechem i skinieniem głowy na niewiele możemy liczyć. Szkoda, że kobiety wolą jak w biegu na dochodzenie walczyć o miejsce w kolejce do lokalnej piekarni, niż zatrzymać się i zamienić kilka słów. Potrzeba jest zorganizować ruch społeczny, żeby kilka kobiet z jednego osiedla wspólnie przemierzyły drogę, którą znają na pamięć. Stąd też pojawia się chęć integracji, która zostaje przeniesiona z podwórka do interneta. To tu czujemy się bezpiecznie i w ten sam bezpieczny sposób możemy wymienić się doświadczeniami.

Blogi tylko podrzucają tematy, są pretekstem do rozmów i rozkładają rodzicielstwo na czynniki pierwsze co sprawia, że nic co rodzicielskie nie jest Ci obce. Za to się tu wchodzi, za to się tu zostaje, za to się tu wraca.

Jak znacie ciekawe blogi paretingowe, których mogę nie znać to proszę o linki :).

zdj. tło www.kamilcywka.pl

Możesz również zobaczyć

7 komentarzy

Hello Belly 30 września 2015 at 13:40

W takim razie nieśmiało zaproszę do siebie. Wprawdzie 100% rodzicem będę za jakiś tydzień kiedy urodzę, ale mimo to zapraszam http://www.hellobelly.pl
Ja uwielbiam czytać blogi parentingowe i to prawda, że w każdym poście jest odrobina z czytającego dany post.

Odpowiedz
Marta 11 września 2015 at 12:41

„Jak znacie ciekawe blogi paretingowe, których mogę nie znać to proszę o linki :).”
Skoro prosisz, to proszę bardzo 😉 Z http://www.parentingowo.com/blog/ działamy dopiero od miesiąca, więc mogłaś nie zdążyć tam trafić.

Z chęcią publikujemy wpisy innych mam, które prowadzą własne blogi.

Odpowiedz
iwona 27 lipca 2015 at 17:25

Zgadzam się.
Salusiowo.blogspot.com

Odpowiedz
blogi parentingowe na medal 4 lipca 2015 at 18:08

Zapraszam do mnie;-)

Odpowiedz
franiomama.pl 30 czerwca 2015 at 20:53

Ten post, dał mi naprawdę poczucie, że jednak warto pisać bloga 🙂 Bardzo dziękuje za inspirację i motywację 🙂

Odpowiedz
wkawiarence.pl 8 maja 2015 at 11:29

oh ! ja miałam tak również, jak to określiłaś – ” Często zgubne dla mnie cwaniactwo „chcę sama” sprawiło, że zajęło mi to dłużej niż ustawa przewiduje.” ale mój blog blogik blogeczek żyje, istnieje i ma się całkiem całkiem, i to „chce sama” napawa mnie teraz dumą 🙂 i te pytania – kto Ci założył, utworzył… dumna jak paw 🙂

Odpowiedz
Gibonikowa mama 8 maja 2015 at 05:33

Wiele postów, które wyczytałam na blogach dało mi sporo do myślenia, albo podsunęło jakieś pomysły :-).

Odpowiedz

Skomentuj