Mummy zone

3 ulubione gadżety, których nie doceniłam w pierwszej ciąży

posted by Marta M Sierpień 11, 2016 6 komentarzy

Gadżeciarstwo i złomownictwo to nie zawód dla mnie, ale ponad wszystko cenię ludzi, którzy swoim umysłem, twórczością i kreatywnością wymyślają rzeczy, które ułatwiają takie zwykłe codzienne życie, takim zwykłym ludziom jak ja.

Tak jak już wspomniałam nie należę do tych ludzi, którzy to po strych upychają swoje rzeczy po pawlaczach (kurcz czy jest tu ktoś kto pamięta pawlacze?), dlatego też moja lista będzie krótka, ale za to bardzo rzeczowa i konkretnie uargumentowana.

Po pierwsze torba. Uwielbiam moją nową torbę. Jeszcze nie sprawdzałam, kto ją projektował, ale jestem pewna, że musiała to być matka, co to więcej niż jedno dziecko posiada. Z zewnątrz podoba mi się na tyle, że jak już moje młodsze dziecko z pieluch wyrośnie to spokojnie do moich cichobiegów jeszcze nie raz jej użyję. Ale to jak ona wygląda to nic dziewczyny. Jaka ona jest w środku! To jakiś kosmos. To najbardziej praktyczna i najwygodniejsza torba z największą ilością kieszonek, przegródek z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Każdy kremik ma swoje miejsce, dodatkowo oczywiście mata do zmiany pieluch, pudełko termo na butelkę i mała kosmetyczka. Czy może być lepiej? A jak dodam, że jest duża na tyle, że boję się co kryje na swoim dnie po miesiącu użytkowania, to brzmi to jak ideał prawda?

IMG_3863 IMG_3891

Ubrania do karmienia. Kilka razy zbierałam się, żeby kupić sobie jakiś super wygodny ciuch, który to w dyskretny sposób pozwoli mi nakarmić dziecko gdziekolwiek będę (w dobie ostatniej afery wydaje się to naprawdę ważne, ale spokojnie nie będę już nic roztrząsała). Problem był jednak taki, że wszystkie ubrania na jakie trafiłam były po prostu brzydkie. Dodatkowo największym moim zmartwieniem w okresie karmienia było to, że nie mogłam chodzić w sukienkach, które bardzo lubię, bo albo ten dekolt taki mały, że nie sposób do stanika się dostać, a jak od dołu podciągnę to publiczny striptiz gwarantowany. Tu na ratunek wpadła mi w ręce cool mama. Po pierwsze jej ubrania od razu przypadły mi do gustu, po drugie są sukienki (juhu!), po trzecie nie jest to ubranie tylko do karmienia, bo i w ciąży można nosić i jak już przestaniemy karmić to spokojnie taką sukienkę nie raz można założyć. Jednak serce cool mamy to jej patent na karmienie. Jest tak dyskretny, że nawet jakbym zaczęła karmić na środku w restauracji to nikt by nie poczuł się „zawstydzony”. A już tak zupełnie na marginesie to udało mi się poznać właścicielkę firmy, to super przedsiębiorcza kobieta i mam ochotę płacić jej miesięczny abonament za to co stworzyła.

IMG_1067

Moja sukienka- TU

Babycook beaba. Jak mi koleżanka w pierwszej ciąży powiedziała, że ona ma i jest zadowolona, że to takie fajne, że wrzucasz wszystko do jednego „gara” włączasz guzik i gotowe, to tylko machnęłam ręką. Ale jak później przyszedł czas na drugą ciążę, wróciłam do tematu. Dziecko średnio je słoiczki przez 6 miesięcy. W ciągu tych 180 dni zje dajmy na to 100 słoiczków. Zakładając, że słoiczek kosztuje średnio 5 zł to w tym okresie wydamy na słoiczki 500 zł. Słoiczek „pierwsza marchewka” to koszt 3.5 zł, ale jakby się dobrze przyjrzeć to cena za kilogram takiej marchewki wychodzi 28 zł. Za 28 zł na bazarku kupimy sobie 14 kilo marchewki. W moim uproszczeniu koszt słoiczków to 500 zł + to tyle samo warty jest baby cook. Jeżeli zainwestujemy przy pierwszym dziecku to już wychodzimy na plus. Jeżeli przy pierwszym byliśmy sceptyczni i dopiero przy drugim zaczęliśmy go używać, to jak już wyjdziemy ze słoiczków to sprzedając baby cook za powiedzmy 300zł i tak jesteśmy do przodu. Taka to moja słoiczkowa filozofia. Nie wspominając Wam w ogóle, że używam tego sprzętu również dla siebie. Robiłam już lody, musy, koktajle i oczywiście warzywa na parze.

IMG_7625

A jakie są Twoje ulubione gadżety?

Możesz również zobaczyć

6 komentarzy

Kryśka 14 sierpnia 2016 at 20:58

eee głupoty…

Odpowiedz
Zabiegana Mama 13 sierpnia 2016 at 06:58

Zainteresowałaś mnie tą torbą, a jestem właśnie na etapie szukania. Ubrania od Cool Mamy doceniam i ja 🙂 A w kuchni niezastąpiony dla mnie jest od lat thermomix. Pozdrawiam, mama trójki 😉

Odpowiedz
New Life Easier 11 sierpnia 2016 at 12:17

torba wygląda rewelacyjnie gdyby nie koszt ok 500 zł 🙁

Odpowiedz
Asiek 11 sierpnia 2016 at 11:42

Torba rzeczywiście bardzo fajna, ale 500 złotych to chyba lekka przesada..

Odpowiedz
Marta M
Marta M 11 sierpnia 2016 at 12:50

Cena na dzień dobry nie zachęca, ale z jakiegoś powodu zdobywa nagrody ;-). Zawsze później można sprzedać 😉

Odpowiedz
Matka Mężatka 11 sierpnia 2016 at 10:20

Zmywarka i blender niezastąpione w domu każdej mamy:)

Odpowiedz

Skomentuj